Piotr C. „Pokolenie Ikea” i „Pokolenie Ikea. Kobiety”

Świat schodzi na psy – wydawać by się mogło po przeczytaniu książek niejakiego Piotra C. To, w jaki sposób opisuje współczesne pokolenie trzydziestokilkulatków, jest co najmniej brutalne i bez wątpienia można stwierdzić, że ludzkość dąży do samozagłady.

Obie książki dosadnie opisują życie typowych „korpo szczurów”, a konkretniej środowiska prawniczego. W naszym społeczeństwie prawnik postrzegany jest jako osoba inteligentna, błyskotliwa, wykształcona, bystra – w pewnym sensie autorytet. Jednak nie w „Pokoleniu Ikea”. Tutaj przedstawieni są jako degeneraci, a każdy z nich popełnia czyny moralnie potępiane przez społeczeństwo (zdrada, seks z  przypadkowymi, nowopoznanymi osobami, kierują nimi jedynie pobudki hedonistyczne). Tutejsi prawnicy wydają się być ludźmi bez uczuć, egoistami. Żyją w świecie manipulacji i obłudy. Bohaterowie żyją w ciągłym biegu: w trakcie tygodnia pracują do upadłego, niekiedy nawet do 12-14 godzin dziennie, w weekendy zaś imprezują na całego, niczego sobie nie żałując: alkoholu, seksu, narkotyków.

Mam wrażenie, że współczesne „pokolenie Ikea” nie jest zdolne do posiadania wyższych uczuć. Dla nich liczy się tylko praca, pieniądzem seks i imprezy mocno zakrapiane alkoholem i narkotykami. Nawet jeśli jakimś cudem tego typu faceci posiadają żony i dzieci, to i tak ich moralność nie istnieje. Wystarczy wyjść na imprezę, dorwać pierwszą lepszą lafiryndę, którą można przelecieć w klubowej łazience. Po wszystkim wracają do swojego ciepłego gniazda, jak gdyby nic się nie stało. Przecież to była tylko nic nie znacząca, szybka „znajomość”, która miała na celu zabawę/rozładowanie napięcia/zaspokojenia fantazji.

W książce „Pokolenie Ikea. Kobiety” płeć piękna została uprzedmiotowiona do granic przyzwoitości. Według  panów kobieta to para ogromnych cycków na długich nogach, którą zawsze można przelecieć we wszystkich możliwych miejscach i we wszystkich możliwych pozycjach. Nie musi być inteligentna (nawet nie jest to wskazane), wystarczy, że ma ładną buźkę, a jej usta zaspokoją seksualne fantazje swojego kochanka. Wystarczy skinąć palcem albo postawić lasce jednego drinka, a ta od razu jest gotowa zrobić „swojemu panu” wszystko. Według Piotra C., kobiety są wyzwolone seksualnie i tępe emocjonalnie. Stosują mocne i podłe zagrywki, zarówno na gruncie zawodowym, jak i prywatnym. Mężczyźni zaś to emocjonalnie wyprute samce alfa. Czasem zbyt pewni siebie, ale traktujący taką postawę jako jedyną słuszną.

Książki „Pokolenie Ikea” oraz „Pokolenie Ikea. Kobiety” szokują i oburzają. Z drugiej jednak strony nie można się od nich oderwać. Mimo tego, że to co napisał w swojej drugiej książce co sądzi o kobietach, doceniam jego szczerość. Osobiście lubię czytać publikacje Piotra C., a także regularnie zaglądam na jego bloga. Lubię jego styl, jest bezpośredni, wulgarny, dosadny, ale autentyczny i szczery. Bez zbędnego owijania w bawełnę pisze całą prawdę o współczesnym świecie. Cholernie smutną prawdę.

Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że to, co zostało zapisane na kartach obu książek, jest pewnego rodzaju proroctwem, które coraz częściej się spełnia. Obserwując współczesne pokolenie, z bólem serca stwierdzam, że jest coraz gorzej. Dlaczego tak się dzieje? Niestety w moim otoczeniu znajdują się osoby, które „wyznają” tego typu zasadę, zasadę szybkiego życia, bez żadnych konsekwencji i zobowiązań. A będzie coraz gorzej.

 

Za książki dziękuję:

Reklamy

Piotr C. „Brud”

„Brud” to kolejna książka niejakiego Piotra C., który jest autorem dwóch innych bestsellerowych publikacji: „Pokolenie IKEA” oraz „Pokolenie IKEA. Kobiety”. Jest również autorem popularnego bloga PokolenieIkea.pl.

Relu to szanowany prawnik przed czterdziestką. Prowadzi własną kancelarię, w której zatrudnia kilkoro pracowników. Pławi się w luksusach, posiada domek w Warszawie, synka, psa i żonę. Drogie, markowe ubrania, dobre jedzenie w prestiżowych restauracjach, alkohol z wyższej półki nie są mu obce. Poza tym prowadzi nie do końca legalne interesy z nie do końca uczciwymi ludźmi. Tak naprawdę jego życie, to gra pozorów. Jeśli jednak spojrzy się znacznie głębiej, zaczyna dostrzegać się pewne niedoskonałości. Kochanek, kochanka, narkotyki, nagminne oglądanie porno, uzależnienie od leków nasennych i modlitwy o to, by sąsiadowi wiodło się gorzej. Jak się okazuje – idealny świat wymuskanych elegantów, naprawdę pokrywa przerażająca warstwa brudu.

Niestety temat, który porusza Piotr C. jest bardzo smutny. Pisze o współczesnym życiu pięknych, sławnych i bogatych, ale niestety jest to życie pozbawione… życia. Są to spaczenia społeczne, patologie, życie bez żadnych granic i moralności. Jest to cholernie smutne, ale niestety taka jest współczesna rzeczywistość. „Brud” jest pewnego rodzaju refleksją nad pewną grupą ludzi, pewnym pokoleniem dzisiejszych dwudziesto i trzydziestolatków. Niestety jest to refleksja smutna,  czasami ocieka goryczą, a nawet przygnębiająca. Żyjemy w czasach, w którym każdy z nas odgrywa jakąś rolę. Bardzo często do tej roli zakładamy maski. Autor mocno skupia się na emocjach. Rozczarowani bohaterowie chwytający się chwilowych uciech, by zagłuszyć większe potrzeby i przytłumione wartości. I lęk, że to wszystko nagle może zniknąć.

Bloga autorstwa Piotra C. znam, czasem czytam jego wpisy, ale przyznam szczerze, że książki jakoś szczególnie mnie nie interesowały. Do czasu. Wiele moich koleżanek opowiadało o powieściach Piotra, a nawet w pewien sposób zachwalały jego twórczość. Dlatego też postanowiłam sięgnąć po „Brud”, ale przyznam szczerze, że na tym się nie skończy. Mam zamiar przeczytać dwie poprzednie książki. Styl, w którym pisze autor jest nad wyraz prawdziwy. Nie koloryzuje, nie oszukuje czytelnika, kiedy trzeba to przeklnie i wyśmieje, a kiedy trzeba to porządnie opierdzieli. To właśnie sprawia, że jego powieści oraz blog są tak bardzo autentyczne i chce się je czytać.

 

Za książkę dziękuję: