Och-Teatr: „Pocztówki z Europy”

Oto historia pewnej ekscentrycznej angielskiej rodziny.

Po ośmioletniej nieobecności i podróży po Europie, Ivory Sutton powraca do rodzinnego domu. Przyjeżdża wraz ze swoją narzeczoną Gilian Moore, by przedstawić ją swojej rodzinie. Jak się okazuje, bardzo dużo w międzyczasie się zmieniło. Wszystko jest inaczej niż się wydaje na początku: w tajemniczych okolicznościach znika służąca, ale za to odnajduje się dawno zaginiony (i wygłodniały) pies. Rzekomo nieżyjąca od dwóch lat babcia ma się świetnie, dom przypomina krzywą wieżę w Pizie, a nobliwa ciocia robi zdumiewającą karierę przez telefon. Wszystko wygląda świetnie i początkowo spotkanie przynosi dużo radości wszystkim zgromadzonym domownikom, ale okazuje się, że to tylko pozory sielanki, bowiem ku zaskoczeniu narzeczonych na jaw wychodzi kilka „niewygodnych” faktów z życia rodziny.

Jak się okazuje, z rodziną najlepiej wychodzi się na obrazku. A w tym przypadku dokładnie tak jest. Dla Ivory’ego, a tym bardziej dla Gillian, to prawdziwy dom wariatów. Początkowo wszystko wydaje się idealne: stęskniona rodzina wita długo niewidzianego syna oraz zachwyca się jego narzeczoną. Dopiero z czasem okazuje się, że 97-letnia babcia „zmartwychwstaje”, co więcej jest w znakomitej formie. Tak znakomitej, że dokazuje i dokucza przyszłej pannie młodej. Z kolei przyszła teściowa bierze Gillian za zaginioną służącą i zagania do sprzątania mieszkania… Natomiast ciotka to znakomita bizneswoman, która rozkręca swoją karierę przez telefon z miejscowymi amantami. „Kiedy zawarowaliście, kiedy to się stało?” – pyta zrezygnowany Ivory.

Pełna absurdów, momentami nieco okrutnym i czarnym humorem komedia omyłek wciąga widza w sam środek zwariowanego domu. Bombarduje niespodziewanymi zwrotami akcji, nie pozwala odetchnąć. W jednym momencie pękamy ze śmiechu, a momentami ściska nas za serce z żalu. „Pocztówki z Europy” w reżyserii Krystyny Jandy to tragikomiczna opowieść z ogromną dawką czarnego humoru oraz mnóstwem przekleństw.

„Pocztówki z Europy” to dawka dobrego humoru w znakomitym wykonaniu. W sztuce występują: Magdalena Zawadzka (Evelyn Sutton), Leonard Pietraszak (Stanford Sutton), Wiesława Mazurkiewicz (Nana), Maria Seweryn (Gillian Moore), Paweł Ciołkosz (Ivory Sutton) oraz Dorota Pomykała (ciocia Ester). Jeśli chcecie odetchnąć, zrelaksować się, a także zafundować sobie solidną dawkę dobrego humoru, zdecydowanie polecam „pocztówki z Europy”. Gwarantuję, że nie będziecie się nudzić nawet przez minutę w trakcie tego 2-godzinntgo spektaklu.

 

Za możliwość obejrzenia spektaklu dziękuję:

Och-Teatr: „One Mąż Show”

Do Szymona Majewskiego mam ogromną słabość i sentyment. Kilkukrotnie miałam przyjemność obcować z nim w trakcie nagrań jego autorskiego show sprzed lat. Jako studentka brałam udział w nagraniach i miałam ogromną radość poznać go osobiście, a nawet zamienić z nim kilka zdań. Jest to ciepła, sympatyczna, a przede wszystkim – normalna osoba. Dlatego też z wielką przyjemnością wybrałam się na spektakl z jego udziałem.

Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy na wieść o tym, że słynny Szymon Majewski zaczął występować w teatrze to: Szymon Majewski został aktorem?? No bo przecież każdy, kto występuje na deskach teatru staje się z automatu aktorem. Ale nie w tym przypadku. Szymon doskonale wie, gdzie znajduje się jego miejsce i nie ma zamiaru konkurować z zawodowcami. Robi to, na czym się zna, czyli na robieniu show. Szymon Majewski znany jest z celnego i błyskotliwego poczucia humoru oraz niewyczerpanej energii.

„One Mąż Show” to monolog, w którym autor na przykładzie swojego małżeństwa opowiada o kłopotach i radościach współczesnego związku, o relacji kobieta-mężczyzna, mąż-żona. Pełen śmiesznych anegdot i zabawnych komentarzy spektakl o uczuciu bezkompromisowym. Ciepła, ironiczna, autoironiczna i bardzo prawdziwa opowieść o uczuciach i związkach. „One Mąż Show” to spektakl ukazujący jego mniej znane oblicze – na scenie zobaczyliśmy czujnego i czułego obserwatora swojej żony, który wychodząc od drobnych rzeczy, z właściwym sobie humorem potrafi mówić o tym, co w relacjach jest najważniejsze.

Wielokrotnie powtarzał, że żona nie jest specjalnie zadowolona, że opowiada ludziom o ich wspólnym, 25-letnim pożyciu małżeńskim. Jednak Szymon robi to w tak subtelny sposób, że znakomicie się tego słucha. A to, w jaki sposób naśladował Krystynę Jandę rozwala na łopatki. Majewski jest znakomitym showmanem i nie jest prawdą, że jego żarty i poczucie humoru dawno się skończyły. Śmiem twierdzić, że Szymon odradza się na nowo i jeszcze wszystkim pokaże, na co go stać. Ja śmiałam się przez całe 90 minut spektaklu. Znakomity pomysł i mam wielką nadzieję, że będzie kontynuacja jego „One Mąż Show”.

Za możliwość obejrzenia spektaklu dziękuję:

Och-Teatr: Maria Callas. Master Class

Powrót Callas. Po latach, po wielu nowych opracowaniach jej życia, setkach materiałów zamieszonych przez ostatnie 20 lat, wywiadów i filmów na youtube, po dwóch biograficznych filmach kinowych i kilku telewizyjnych, nowa interpretacja niezwykłego tekstu teatralnego Terrence’a McNally’ego Maria Callas. Master Class.

Maria Callas, wielka diwa światowej opery. Tak naprawdę to Cecilia Sophia Anna Maria Kalogeropoulou, pochodząca z rodziny greckich imigrantów, urodzona w Nowym Jorku. Posiadała wielki talent, nazywana primadonną stulecia oraz największą (i najjaśniejszą) gwiazdą mediolańskiej La Scali i Metropolitan Opera w Nowym Jorku. Była obdarzona sopranem dramatycznym ze zdolnością do wykonywania partii koloraturowych. Callas to również bohaterka licznych skandali, zaś kontrowersje wzbudzało jej zachowanie, oceniane jako manieryczne, publicznie toczone spory z rywalkami oraz romans z Onasisem. W 2007 Callas została uhonorowana pośmiertnie nagrodą Grammy za całokształt osiągnięć. Zmarła w Paryżu w roku 1977.

Surowa, krytyczna, wymagająca, zmanierowana, a momentami nawet bezczelna i złośliwa – to słowa doskonale opisujące Marię Callas, światowej sławy primadonnę, która po zakończeniu wspaniałej kariery muzycznej, postanowiła przekazać swoja wiedzę i doświadczenie młodym, początkującym artystom z pasją i talentem. Naturalnie, nikt nie jest (i nigdy nie będzie) w stanie dorównać wielkiej operowej diwie. Jednak jako nauczycielka jest bardzo wymagająca i nie pozwala dojść do głosu nikomu. Ciągle jej coś nie pasuje, przerywa występy, nim w ogóle się zaczną. Studenci muszą wykazać się dużą dawką cierpliwości, ale przecież z taka diwą się nie dyskutuje. Maria jest przekonana, że każdy student marzy, aby być takim artysta, jakim w czasach swojej świetności była Callas. Tymczasem, prawda okazuje się być zupełnie inna, niż wyobrażenia greckiej primadonny…

Reżyserem spektaklu „Maria Callas. Master Class” jest Andrzej Domalik, zaś w  roli tytułowej występuje fenomenalna Krystyna Janda. Przez cały czas główna bohaterka wchodzi w interakcję z publicznością, co dla mnie było nowością, ale i pozytywnym zaskoczeniem. Maria osiągnęła wszystko w swojej karierze i mimo ogromnej sławy, ma żal, że życie ją rozczarowało. Oddała wszystko i poświęciła się sztuce, a w zamian otrzymała niewiele. Po zakończeniu fenomenalnej kariery nikt nie potrafi jej docenić. Kilkunastu minutowe monologi w wykonaniu Krystyny Jandy były po prostu zjawiskowe. W trakcie swoich przemów, jako Maria cofała się w czasie i wspominała życie osobiste, które w ogóle jej się nie poukładało. Wspomina między innymi związek z Arystotelesem Onasisem, greckim multimilionerem, dla którego stanowiła jedynie trofeum, dodatkiem dodającym mu klasy i prestiżu pośród światowej elity. Aktorka po raz kolejny udowodniła, że jest znakomita aktorką, nie tylko dramatyczną, ale również i komediową. Bo mimo, że rola Marii Callas tak naprawdę jest dramatyczna, to mimo wszystko posiada ogromne poczucie humoru, a nawet powiem – czarnego humoru.

To wielokrotnie nagradzany, grany na całym świecie tekst. O miłości do sztuki. Do muzyki. Fascynujący. Dowodzący tezy, że życie bez sztuki nie ma sensu. Że sztuka potrafi  sprawić, że wszystko, nawet codzienność, nabiera bogactwa i wartości. Opowieść o artystce, która z kolei sztuce oddała wszystko. Sztuce, która uczyniła ją szczęśliwą i podziwianą, a jednocześnie – samotną i zawiedzioną życiem. Wielka opowieść o pracy, warsztacie i relacji artysty z publicznością. Gorąco polecam.

Za możliwość obejrzenia spektaklu dziękuję: