Happy B’Day Martyna!

Martyna Wojciechowska kończy dzisiaj 42 lat. Ta kobieta znana nam przede wszystkim z pasji podróżowania jest dziennikarką telewizyjną, ale również redaktor naczelną magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveller oraz miłośniczką motoryzacji. Jest pierwszą kobietą z Europy Środkowo-Wschodniej, która ukończyła Rajd Dakar w 2002 roku. Zajęła drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Rajdu Transsyberia w 2003 roku. Zdobyła wszystkie szczyty górskie zaliczane do Korony Ziemi, w tym także najwyższą górę świata – Mount Everest. Jest także autorką kilku książek: „Przesunąć horyzont”, „Etiopia. Ale czat!” oraz serii „Kobieta na krańcu świata”. Jest również moim niedoścignionym autorytetem.

Swoją telewizyjną karierę rozpoczęła 17 lat temu, prowadząc program „Automaniak”. Potem stała się gospodynią pierwszego polskiego reality show „Big Brother”. W 2004 roku rozpoczęła przygodę ze swoją największą pasją – podróżowaniem. Jej pierwszy program podróżniczy dla telewizji pt. „Misja Martyna”, przy realizacji którego dwukrotnie okrążyła kulę ziemską. W 2009 roku zaczęła realizować swój program podróżniczy dla telewizji TVN „Kobieta na krańcu świata”, który był inspiracją dla powstania serii książek o tym samym tytule. Dzięki Martynie możemy zobaczyć, jak żyją kobiety z odległych krańców świata.

Pani Martyno, jest Pani wspaniałym człowiekiem, moim niedoścignionym autorytetem i wzorem do naśladowania. Inspiracją, która sprawia, że każdego dnia przesuwam swój własny horyzont. Życzę wszystkiego najlepszego, dużo wytrwałości oraz szybkiego powrotu do zdrowia!

1f4be3a2726bc95c05c6ed74b956618a40f05b05

00047zk9s2xjvscc-c122-f4

42301bc2-c00e-11e4-bb26-0025b511229e

54161

martyna-wojciechowska

w-wywiadzie-martyna-wojciechowska-42807_l

June 18th, 2015 - Monaco, MONACO - 55th Monte-Carlo TV Festival Golden Nymph Awards ceremony. Bianca Jagger (jury), Shuk-Ming Wong (Best TV News item), Corinne Seminoff (Best 24 hour News programme), Joan Ubeda (Best News documentary) and Martyna Wojciechowska (Best Society documentary for 'The Ghost People') pose with their prizes.

„Kobieta na krańcu świata: Życie po życiu”

W tym odcinku ekipa „Kobiety na krańcu świata” z Martyną Wojciechowską na czele, przybywa na jedną z indonezyjskich wysp.

Sulawesi to indonezyjska wyspa na Oceanie Spokojnym i jest jedyną, którą zamieszkują chrześcijanie. W 90% Indonezja jest krajem muzułmańskim. Środkową część wspomnianej wyspy zamieszkuje lud Toraja, który można rzec, że jest jedynym w swoim rodzaju. Sama Martyna powiedziała, że na wizytę u tego społeczeństwa starała się od 5 lat. No i wreszcie się jej udało dotrzeć na Sulawesi.

kobieta_kraniec_swiata070808

fot. nakrancuswiata.tvn.pl

Bohaterka, którą odwiedza Martyna nazywa się Ra’Tuk Baan i „choruje” od ponad roku. Najbliższa rodzina troszczy się o nią bardzo szczególnie: przygotowuje dla niej ulubione posiłki i kilka razy dziennie ustawia je koło łóżka, przynosi kwiaty, rozmawia i prosi o porady. Poza tym, „chora” kobieta bardzo chętnie przyjmuje również gości, jednak ci muszą obchodzić się z należytym szacunkiem i uszanować jej spokój. Niestety Ra’Tuk Baan nie może chodzić i mówić. W naszym rozumowaniu, od ponad roku nie żyje, natomiast w rozumowaniu rodu Toraja, choruje przez ten czas.

Według ich wierzeń, do czasu pogrzebu, ciało członka rodziny przechowuje się w domu i do chwili pochówku traktuje jak chorego. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że takie ciało może przebywać z rodziną nawet kilkanaście lat! Jak to możliwe? Otóż z nieboszczyka upuszcza się krew i regularnie wstrzykuje się formalinę, aby dobrze zakonserwować ciało…

kobieta_kraniec_swiata070807

fot. nakrancuswiata.tvn.pl

kobieta_kraniec_swiata070809

fot. nakrancuswiata.tvn.pl

Pogrzeb dla tamtejszej ludności jest najważniejszym wydarzeniem w życiu. Przez wszystkie lata życia odkłada się pieniądze na tę właśnie uroczystość. Jak się okazuje, taka :impreza” może kosztować nawet do 800 tys. złotych! Co dla nas wydaje się być obłędem, dla Torajów jest normą. Oczywiście im bardziej wystawny pogrzeb świadczy o zamożności. W trakcie tej uroczystości składa się ofiary z setek byków i tysięcy świń. Zmarłemu ma to zapewnić dobre życie wieczne. Żałobnikom – ucztowanie przez wiele dni, a bywa, że nawet miesiąc. Cena jednego byka wynosi nawet do 40 tys. dolarów.

Każdy kolejny odcinek „Kobiety na krańcu świata” jest coraz bardziej kontrowersyjny. W głowie mi się nie mieści, jak ludzie, którzy nazywają się chrześcijanami, wierzą w takie (w naszym rozumieniu) pogańskie rytuały i obrzędy. Wiem, że każda kultura rządzi się swoimi prawami, ale wydaje się to być nieetyczne i niemoralne, zwłaszcza w XXI wieku.

Ciekawe, że są jeszcze takie miejsca na ziemi, w których miejsca i tradycje, a przede wszystkim ludzie wciąż potrafią zaskakiwać. Cieszę się, że Martynie Wojciechowskiej udaje się tam dotrzeć i pokazać na tą nieznaną część świata.

http://dlalejdis.pl/galeria_zdjec/zycie_po_zyciu

„Kobieta na krańcu świata: Kraniec świata”

W tym tygodniu Martyna Wojciechowska zabiera nas na sam kraniec świata, na Jamal.

Gdzie dokładnie znajduje się koniec świata? Martyna znalazła go na kole podbiegunowym, w Rosji. W tamtejszym języku Jamal dosłownie oznacza kraniec świata. W północnej części tego kraju, podróżniczka poszukuje nomadów oraz… reniferów. Nomadzi to koczowniczy lud zamieszkujący tundrę, który w przeciągu roku potrafi przemierzyć ponad 1000 km. Mieszkańcy tych terenów, chociaż formalnie są Rosjanami, wyznają szamanizm, piją krew reniferów oraz jedzą ich mięso na surowo. Renifery to wszystko, co posiadają. Dzięki tym zwierzętom mają zapewnione jedzenie, schronienie, ubranie oraz transport. Niektórzy nomadzi mogą pochwalić się stadami reniferów liczącymi nawet kilkaset tysięcy tych zwierząt.

jamal04

fot. nakrancuswiata.tvn.pl

jamal03

fot. nakrancuswiata.tvn.pl

Na Jamal, Martyna przybyła z wizytą do 37- letniej Uliyany. Kobieta wraz ze swoim mężem oraz dziesięciorgiem (!) dzieci, od zawsze prowadzi koczowniczy tryb życia. Cała rodzina mieszka w czumie, czyli ogromnym namiocie wykonanym z pni i ze skór reniferów. Bohaterka zdradziła, że postawienie takiej czumy trwa do 20 minut, ale tylko wtedy, gdy ktoś jest powolny i leniwy. Zwinni potrafią postawić namiot w kilka minut! Głównym zajęciem mężczyzn jest hodowla reniferów. Kobiety zaś zajmują się przygotowaniem jedzenia oraz szyciem ubrań i butów.

W tamtym rejonie świata trudno o zdobycie jakiegokolwiek wyksztalcenia. Głównym zadaniem nomadów jest hodowla reniferów. Jednak Jamal jest również jednym z największych terenów o bogatych złożach gazu. Dlatego też firmy, które wydobywają gaz ziemny budują rurociągi, przez które giną renifery. W związku z tym, w ramach rekompensaty firmy te oferują tamtejszej ludności wszelkiego rodzaju udogodnienia, np. transport helikopterem chorych/rannych mieszkańców tundry do szpitali czy dojazd dzieci do szkoły.

Ulubionym przysmakiem nomadów jest mięso reniferów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że konsumują je… na surowo! Co więcej, jeszcze gorącą i pulsującą krwią popijają swój posiłek! Już na samą myśl zbiera mi się na mdłości, a co dopiero, gdyby trzeba było to zjeść? No cóż, Martyna niczego się nie boi, nawet odkrywania nowych, „egzotycznych” smaków, dlatego też z przyjemnością zasmakowała w jeszcze ciepłym, surowym mięsie renifera.

jamal09

fot. nakrancuswiata.tvn.pl

http://dlalejdis.pl/galeria_zdjec/kraniec_swiata

„Kobieta na krańcu świata: Mała Afryka”

W szóstym odcinku siódmego sezonu Martyna Wojciechowska, wraz ze swoja ekipą, zabiera nas tym razem na nie tak odległy kraniec świata, bo do Paryża.

a1db046b37f4a030e0127de01a40.1000

fot. nakrancuswiata.tvn.pl

Tym samym udowodniła, że wcale nie trzeba przemierzyć setki kilometrów, by znaleźć się na krańcu świata. Jak już wspomniałam, w tym tygodniu zabrała nas do Paryża, ale tym widzianym oczami emigrantów. Martyna postanowiła wtopić się w świat mniejszości narodowych, co było dla niej arcytrudnym zadaniem. Poza tym, podróżniczka pokaże nam stolicę Francji zupełnie z innej strony, takiej, o której przeciętny turysta nie ma pojęcia.

W tym odcinku Martyna porusza bardzo trudne i wrażliwe tematy. Pierwszy z nich związany jest z imigrantami, a to wyjątkowo aktualnie delikatna sprawa. Do Francji przybywa najwięcej imigrantów z Afryki, z czego prawie 1/3 zamieszkuje w Paryżu. Jedna z dzielnic zamieszkana jest w 95% przez czarnoskórych emigrantów, jednocześnie jest najniebezpieczniejszym obszarem Paryża. Sama ekipa „Kobiety na krańcu świata” miała kilka nieprzyjemnych sytuacji w trakcie realizacji tego odcinka.

Drugim tematem, który poruszyła Martyna to obrzezanie dziewczynek. W Paryżu spotkała się z kilkoma, już teraz dorosłymi afrykańskimi kobietami, które z trudem opowiadały o swoich przeżyciach. Mimo, że mieszkają w cywilizowanym miejscu, stolicy europejskiego kraju, ich rodziny nadal kultywują okrutny rytuał obrzezania małych dziewczynek. Cierpienie fizyczne i psychiczne jest dla nich tak ogromne, że nie potrafią normalnie żyć. Na szczęście francuskie władze postanowiły, że obrzezane kobiety będą miały refundowany zabieg rekonstrukcji narządów płciowych. Wiele z nich zdecydowało się na to, przeważnie w tajemnicy przed krewnymi. Kobiety nie chciały pokazywać swoich twarzy, gdyż lękały się zemsty ze strony swojej rodziny.

5c42c4fd-a62d-42cc-a51d-d91bc18e2221

fot. nakrancuswiata.tvn.pl

kobieta_na_krancu_swiata0706

fot. nakrancuswiata.tvn.pl

Jedną z bohaterek Martyny była pewna paryska prawniczka, która od kilkunastu lat zawzięcie walczy o prawa kobiet wśród mniejszości etnicznych. Doprowadziła do 100 spraw, w trakcie których zapadły wyroki obciążające rodziny, które zezwalają na obrzezanie małych dziewczynek. To właśnie dzięki niej jest szansa, że kobiety pochodzące z mniejszości etnicznych będą na równi traktowane i mogły prowadzić normalne, spokojne życie.

Nie potrafię zrozumieć, jak w XXI wieku, w centrum europejskiej cywilizacji dzieją się takie rzeczy. Co prawda imigranci rządzą się swoimi prawami, ale nie rozumiem, dlaczego wyjeżdżając ze swojego dawnego kraju przywożą ze sobą okrutne tradycje. „Mała Afryka” jest doskonałym przykładem, że wcale nie trzeba daleko wyjeżdżać, by na własne oczy zobaczyć, jak żyją ludzie obok nas. Całkiem możliwe, że niedługo i u nas tak może być.

http://dlalejdis.pl/artykuly/mala_afryka

„Kobieta na krańcu świata: Królestwo szczęścia”

Jak trafić do krainy szczęścia? Doskonale o tym wie Martyna Wojciechowska, która tym razem zaprasza nas w podróż do najszczęśliwszego kraju świata.

b37ff035-a50e-498a-b014-02c60501b4a0fot. nakrancuswiata.tvn.pl

Bhutan jest malutkim królestwem, które znajduje się, a dosłownie wciśnięte zostało pomiędzy Indie i Chiny. Całkowita liczba mieszkańców nie przekracza 800 tysięcy. Prze setki lat, państwo było terytorium mało dostępnym, ze względu na zbocza Himalajów, które odcinały Bhutan od reszty świata. Pierwszy turysta pojawił się w tym kraju 40 lat temu! Co ciekawe, jeszcze 60 lat temu nikt nigdy nie widział tam samochodu. Pierwsze pojazdy pojawiły się w latach 60-tych ubiegłego wieku i wywołały prawdziwą falę zdziwienia. Mieszkańcy byli zaskoczeni do tego stopnia, że pierwsze samochody karmili sianem, gdyż uważali, że jest to nowe wcielenie smoka! Pierwsza telewizja pojawiła się w roku 1999, zaś aktualnie wydawane są 4 gazety, o podobnej tematyce – wychwalające rodzinę królewską. Ekipa „Kobiety na krańcu świata” jest pierwszą ekipą telewizyjną z Polski, która zawitała do tego kraju.

W Bhutanie Martyna spotyka się z prawdziwą damą – Ashi Sonam, która jest członkiem Rodziny Królewskiej. Według naukowców, w Bhutanie mieszkają najszczęśliwsi ludzie na całym świecie. Dlaczego tak jest? W tym kraju nie liczą się pieniądze i posiadany majątek, ale zadowolenie z życia. Idąc dalej tym tropem, aż 95% mieszkańców tego królestwa deklaruje, że czuje się szczęśliwym! Bhutan zyskał swoją popularność dzięki Narodowemu Wskaźnikowi Szczęścia, który został wprowadzony przez Króla i który mierzy poziom zadowolenia obywateli.

Martyna Wojciechowska przemierzając ulice stolicy kraju nie może się nadziwić. Po pierwsze: w sklepach istnieje całkowity zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych, a kto złamie ten zakaz idzie siedzieć do więzienia. Po drugie: zauważa, że w Thimphu nie ma żadnych świateł ulicznych. Podobno kiedyś było jedno skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, ale mieszkańcy doszli do wniosku, że to tylko komplikuje życie i wprowadza chaos, dlatego też w wyniku referendum pozbyli się „maszyny”, która była powodem korków w mieście. Po trzecie: trafia do dzielnicy, która wprost emanuje malunkami męskiej części ciała. Oficjalna religią Bhutanu jest buddyzm, ale zanim to nastało, fallus był integralną częścią wcześniejszych religii etnicznych i ich rytuałów. Mieszkańcy wierzą, że taki symbol przynosi szczęście i odpędza złe duchy. Według nich symbole są rutynowo malowane na zewnątrz murów nowych domów, a nawet malowane na tablicach rejestracyjnych samochodów ciężarowych… Co kraj to obyczaj.

4c954bd3-a7a7-4ae0-8d21-46de5e541416fot. nakrancuswiata.tvn.pl

28f980b6-a3ef-4ca4-a1c3-3263339b246b

fot. na krancuswiata.tvn.pl

Kolejna fascynująca wyprawa ekipy „Kobiety na krańcu świata” dobiegła końca. Jedynym minusem programu Martyny Wojciechowskiej to to, że jest zdecydowanie za krótki.

http://dlalejdis.pl/artykuly/krolestwo_szczescia

„Kobieta na krańcu świata: Żona wodza”

Papua, leżąca na wyspie Nowa Gwinea jest drugą co do wielkości wyspą na świecie. Właśnie tam zabiera nas Martyna Wojciechowska, wraz z ekipą „Kobiety na krańcu świata”.

Wyspę zamieszkuje około 300 różnych grup etnicznych, w tym między innymi Dani. Właśnie tam, po ponad dwóch dobach podróży dociera Martyna. Ponad 100 lat temu, nikt jeszcze nie słyszał o tym plemieniu. Nic w tym dziwnego, gdyż Dani zasłynęli niechlubną sławą jako kanibale oraz wyjątkowo okrutni i bezwzględni wojownicy. W sumie nadal tak wglądają. Srogie i poważne miny oraz tradycyjne, plemienne stroje mogą odstraszyć podróżników.

a150b551-1121-4716-a1b7-be1b0fdffc1bfot. na krancuswiata.tvn.pl

Odnośnie strojów. Na co dzień Dani ubierają się w tradycyjne ubiory. Jednak trudno to nazwać ubraniem, gdyż więcej odsłaniają niż zasłaniają. Kobiety ubrane są bardzo skromnie: w spódniczki z trawy, a na górze mają… nic. Dosłownie – chodzą toples. Do tego na głowach mają tzw. nokeny, czyli wielkie torby, w których noszą wszystko. Martyna zaglądając do środka jednej z nich znalazła lusterko, pieniądze, a nawet… kartę ubezpieczeniową! Co więcej, paradoksalnie kobiety pozbawione nokenów na głowie czują się nago! Z kolei mężczyźni chodzą jeszcze bardziej roznegliżowani. Na głowie mają wymyślne pióropusze oraz kotekę, czyli pochwę na penisa zrobioną z wyhodowanej tykwy, której wielkość i kształt różnią się od wioski do wioski. Ich kształt i wielkość mają związek ze statusem właściciela i przynależności plemiennej. Cóż, nawet sama Martyna czuła się bardzo zażenowana i zawstydzona przebywając wśród tamtejszych panów.

65dbec18-655e-4ed0-b8f4-907c0048d869fot. nakrancuswiata.tvn.pl

f2f28eca-f9e7-4440-9848-1a6a97c4d66afot. nakrancuswiata.tvn.pl

Według miejscowych wierzeń, kobieta nie może mieszkać pod jednym dachem z mężczyzną. Tubylcy uważają, że przez to mężczyzna traci swoja moc. Co więcej, kobiety maja zakaz wchodzenia do chatek mężczyzn, gdyż uważają oni, że w domu przebywają duchy zmarłych przodków i obecność kobiety może je odstraszyć. Co ciekawe, Dani są wyznawcami Jezusa Chrystusa!

Oglądając kolejny odcinek :Kobiety na krańcu świata” zadziwiło mnie najbardziej jeden z okrutnych obrzędów – obcinanie palców kobiecych rąk. Mimo, że ten brutalny zwyczaj został zakazany, to w tamtejszych rejonach nadal jest praktykowany. Kobiety amputują sobie palce, gdy umiera im ktoś z bliskich np. ojciec, matka bądź mąż. Jest to znak ukazujący wielką stratę i ból w rodzinie. Również popularna metodą wyrażania bólu po stracie bliskiej osoby jest obcinanie ucha lub nakładanie na twarz błota. Jak to się mówi: co kraj, to obyczaj.

Niestety, wraz z rozwojem cywilizacyjnym, również Dani jest zagrożone wyginięciem. Władze robią wszystko, by „ucywilizować” wszystkich mieszkańców kraju, przysyłając im bawełniane ubrania i nowinki technologiczne. Na naszych oczach znika kolejne plemię, z własnymi tradycjami i kulturą. Cieszę się, że Martyna zabrała nas do tego plemienia, zanim całkowicie wyginie.

http://dlalejdis.pl/artykuly/zona_wodza

„Kobieta na krańcu świata: Gwiazda Nollywood”

W tym odcinku Martyna Wojciechowska wraz z ekipą „Kobiety na krańcu świata” zaprasza nas na wycieczkę do Nigerii.

Amerykański Hollywood nie jest już największą kinematografią świata. Jak się okazuje, wyprzedziły ją Bollywood oraz… Nollywood! Mało kto wie o kinematografii nigeryjskiej, czyli Nollywood. W tym afrykańskim regionie, każdego roku produkowanych jest ponad 2000 filmów, zaś w Polsce tylko 50. Właśnie do Nigerii Martyna przybyła, by spotkać się z tamtejszą gwiazdą filmową i celebrytką – Judith Audu.

6c04f5ba-bf84-4eba-b949-925b42fb185bfot. nakrancuswiata.tvn.pl

W stolicy kraju podróżniczka i dziennikarka odwiedza lokalną gwiazdę Judith, która gra w nollywoodzkich produkcjach. Ale bohaterka tego odcinka jest kobietą wszechstronną. Poza aktorstwem, Judith prowadzi blog kulinarny i ma własny program radiowy, do którego zaprasza największe gwiazdy branży nollywoodzkiej. Poza tym jest modelką, a także bardzo mocno angażuje się w walkę z przemocą domową kobiet w Nigerii. Niestety w tym kraju kobiety mają bardzo niski status społeczny i zmuszane są do podporządkowania swojemu mężczyźnie. Dlatego też bardzo często stają się ofiarami przemocy domowej.

W Nigerii ponad 30% ludności nie potrafi ani czytać, ani pisać. Dlatego też filmowcy mają swoją misję do wypełnienia względem lokalnego społeczeństwa. Zadaniem ekipy filmowej jest kręcenie filmów edukacyjnych, których zadaniem jest kształcenie oraz przekazywanie wiedzy o świecie. Dlatego też w tym kraju każdego roku powstaje tak dużo filmów. Co ciekawe, koszty związane z wyprodukowaniem przeciętnego filmu wynoszą… ok. 30 tysięcy dolarów. Dużą popularnością cieszą się również sklepy z pirackimi filmami na DVD. Koszt jednej takiej płyty to 1 dolar, podczas gdy za bilet do kina trzeba zapłacić ok. 15 dolarów. Cóż, różnica jest ogromna, dlatego nie powinno dziwić, że pirackie płyty maja takie wzięcie.

6f210651-39f0-4a03-bf75-0bb6d9f09803fot. nakrancuswiata.tvn.pl

e22c0917-c0a5-4dec-8a92-d51e1c356835
fot. nakrancuswiata.tvn.pl

W tym odcinku zobaczymy Martynę z innej strony. Postanowiła wziąć udział w castingu do roli filmowej. Cierpliwe czekała w kolejce wraz z innymi aspirującymi aktorami. Co ciekawe, zapytała jedną kobietę o film, w którym chce zagrać, ta odpowiedział, że nie ma pojęcia o jaką produkcję chodzi i o czym jest film. Również samo miejsce castingu budziło niepokój – mała klitka, w której było niemiłosiernie gorąco, a cała akcja rozgrywała się na przestrzeni 6 m2. No cóż, to co nieco świadczy o poziomie Nollywood. Niestety Martynie nie udało się dostać angażu mimo, że na castingu wypadła przekonująco. Producenci nie potraktowali jej poważnie i jedynie co chcieli, to robić sobie z nią zdjęcia, gdyż nie często widują w swoich progach białą kobietę.

Przyznam szczerze, że do dzisiaj nigdy nie słyszałam o nigeryjskim przemyśle filmowym. Co więcej, nie spodziewałam się, że w takim kraju jak Nigeria z powodzeniem powstaje tyle produkcji. Po raz kolejny dziękuję Martynie Wojciechowskiej, że dzięki swojemu programowi poszerzyła moją wiedzę i światopogląd.

http://dlalejdis.pl/artykuly/gwiazda_nollywood

„Kobieta na krańcu świata: Ukrzyżowana kobieta”

W kolejnym odcinku „Kobiety na krańcu świata” Martyna Wojciechowska zabiera nas na Filipiny.

Jak się okazuje, Filipiny to najbardziej katolickie państwo w Azji. W Jezusa Chrystusa wierzy 9 na 10 mieszkańców tego kraju. Wiara ku czci Boga jest w tym regionie jest bardzo mocno i żarliwie praktykowana. Martyna przybywa do domu 47-letniej Precy Valencii, która każdego roku w Wielki Piątek zostaje ukrzyżowana.

f11fe7c1-b884-4753-a2bb-2c99b170da83fot. na krancuswiata.tvn.pl

W okolicy Manili w prowincji Bulacan mieszka Precy, która na co dzień trudni się jako szwaczka. Ma kochającego męża, dwójkę dzieci i dwoje wnucząt. Z pozoru zwykła kobieta, każdego roku dobrowolnie poddaje się krwawemu rytuałowi. Dlaczego to robi? Precy twierdzi, że właśnie w okolicach Wielkiego Piątku wstępują w nią Santo Nino, czyli Jezus Chrystus, który nakazuje jej się ukrzyżować. Po co to robi? Precy jest zagorzałą katoliczką, a takie postępowanie jest świadectwem wiary i aktu pokuty.

Każdego roku setki chrześcijan poddaje się biczowaniu, krew tryska ze wszystkich stron. W Wielkopiątkowych obrządkach uczestniczą nie tylko zagorzali wyznawcy wiary, ale również całe ich rodziny. Pomimo, że ten krwawy rytuał został oficjalnie potępiony przez Kościół, ukrzyżowania przyciągają rzeszę zwolenników. Wydawać by się mogło, że Wielkanoc i wszystkie związane z nią tradycje to czas przemyśleń i wewnętrznych rozważań, ale nie na Filipinach. Owszem, ulicą idzie procesja z chętnymi na ukrzyżowanie, ale to co się dzieje wokół to istny cyrk. Po dwóch stronach ulicy rozstawione są stragany, na których można m.in. kupić… klapki albo strój kąpielowy! Święto, które miało na celu wzbudzić refleksję i zadumę, stało się świętem kiczu, odpustu i tandety.

03e26d2d-fc1e-44d9-97e1-6b49bc114afffot. nakrancuswiata.tvn.pl

0760bf4b-b749-4b0c-8bcb-198aebcfe987fot. nakrancuswiata.tvn.pl

Chociaż rodzina Precy nie pochwala tego co robi, to mąż dzielnie ja wspiera. Bez jego pomocy ukrzyżowanie byłoby jeszcze trudniejsze. W momencie, gdy gwoździe przebujały jej ciało, bohaterka nie wydała żadnego dźwięku! Precy uważa, że w momencie ukrzyżowania nie jest sobą, ale w jej ciele zagościł Santo Nino. Co ciekawe, następnego ranka Precy robiła już pranie! Twierdziła, że nic ją nie boli, a rany się już zagoiły i że zawsze tak robi, co stało się już elementem tradycji.

Nie mam pojęcia jak to jest możliwe, ale może faktycznie cuda się zdarzają. Nie do końca rozumiem, dlaczego ludzie robią tego typu rzeczy. Być może jest to ich sposób wyznawania wiary i czczenia Chrystusa, ale przecież ja też jestem chrześcijanką i w zupełnie inny sposób okazuję moją religijność. Jak się mówi: „co kraj to obyczaj”, ale praktykowanie wiary na Filipinach jest zupełnie inne niż w Polsce. Jak dla mnie to podchodzi mi trochę pod sektę, ale nie będę nikogo oceniać. Każdy na swój sposób czuje obecność Boga i na swój sposób okazuje do niego swoją miłość.

http://dlalejdis.pl/artykuly/ukrzyzowana_kobieta

„Kobieta na krańcu świata: Najmniejsza kobieta świata”

Martyna Wojciechowska powraca z nowym (siódmym już) sezonem programu „Kobieta na krańcu świata”.

W pierwszym odcinku Martyna przybywa do Indii, do Nagpur. Odwiedza Jyoti Amge, kobietę mającą 21 lat i mającą zaledwie… 63 cm wzrostu! Jyoti jest najmniejszą kobietą na świecie, a dzięki swojej wyjątkowości, wpisana została do Księgi Rekordów Guinessa.

52b10a3a-1be3-4297-a5a5-d81e433c269bfot. nakrancuswiata.tvn.pl

03a5456c-f8e0-4f87-851a-7aec9d9d8e6e
fot. nakrancuswiata.tvn.pl

Od czasów narodzin, jej wzrost praktycznie nie uległ zmianie. Według hinduskich lekarzy, Jyoti cierpi na niedobór wydzielania hormonu wzrostu przez przysadkę mózgową oraz achondroplazję. Jest to choroba genetyczna, która powoduje karłowatość. Poza tym, Jyoti zmaga się z niedoborem wapnia w organizmie, a to z kolei wywołuje łamliwość kości. Niektóre z nich są na stałe uszkodzone.

Jyoti marzy się kariera aktorki w Hollywood. Na swoim koncie ma liczne, drobne występy w telewizji i kinie. Występowała między innymi w hinduskiej wersji „Big Brothera” oraz w teledyskach lokalnych artystów. Jednak największym sukcesem okazał się występ w serialu „American Horror Story”, gdzie wystąpiła u boku Jessiki Lang.

Zadziwiające jest to, że mierząca 63 cm i ważąca 6 kg(!) Jyoti, mimo swojej trudnej sytuacji życiowej, przez cały program kobieta jest uśmiechnięta od ucha do ucha, żartuje i robi psikusy ekipie filmowej. Uparcie dąży do celu, zaś choroba nie przeszkadza jej w realizacji swoich marzeń. Co więcej, sama Martyna przyznała, że nie potrafi pojąć, że wizualnie ma przed sobą małą dziewczynkę, która przez dwie godziny stroiła się i profesjonalnie malowała. Faktycznie, był to niecodzienny  widok.

Cieszę się, że mimo wątpliwości, Martyna Wojciechowska postanowiła dalej przemierzać świat w poszukiwaniu niezwykłych kobiet i pokazać nam ich historie. Osobiście jestem wielka fanką i programu „Kobieta na krańcu świata” i Martyny Wojciechowskiej. Mam ogromny szacunek za to, co w życiu robi.

b002b934-5feb-4bb8-adb9-9f2c996e8dff
fot. nakrancuswiata.tvn.pl

http://dlalejdis.pl/artykuly/najmniejsza_kobieta_swiata