„Wonder Woman”

„Wonder Woman” to pierwsza w historii pełnometrażowa superprodukcja w całości poświęcona jednej z najsłynniejszych komiksowych superbohaterek. W roli tytułowej wystąpiła Gal Gadot („Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”), której na dużym ekranie partnerują m.in. Chris Pine („Star Trek”), Connie Nielsen („Gladiator”), Robin Wright ( „House of Cards”) czy Danny Huston („Gniew tytanów”).


Zanim została Wonder Woman, była Dianą (Gal Gadot) – księżniczką Amazonek wychowującą się na odległej, rajskiej wyspie i wyszkoloną na niepokonaną wojowniczkę. Pewnego dnia u brzegów wyspy rozbił się amerykański pilot (Chris Pine), który opowiedział Dianie o wielkim konflikcie ogarniającym świat. Księżniczka porzuciła więc swój dom przekonana, że może powstrzymać zagrożenie. W walce u boku ludzi, w wojnie ostatecznej, Diana stopniowo odkrywa swoją tożsamość, pełnię swojej mocy… i swoje prawdziwe przeznaczenie.

Film „Wonder Woman” opowiada długo wyczekiwaną historię Diany, jedynego dziecka na Themyscirze, tajemniczej wyspie podarowanej jej mieszkańcom przez samego króla bogów – Zeusa, jej podróży i początków legendy tej niezrównanej superbohaterki. Pochodząca z plemienia Amazonek Diana przez całe życie szkoliła się do walki. Jednak aby stać się prawdziwą wojowniczką, będzie musiała odważnie bronić swoich ideałów i posługiwać się unikalnym orężem na najbardziej brutalnym polu bitwy, jakie świat kiedykolwiek widział.


Nie znam komiksowej historii Wonder Woman, więc oglądając produkcję nie miałam żadnego porównania. Być może producenci bazowali na wydarzeniach rozgrywających się w komiksie, ale fabuła niezbyt mnie przekonała. Połączenie mitycznego świata z realiami pierwszej wojny światowej jakoś mi nie pasuje. Zupełnie dwie skrajne rzeczywistości, które nagle się ze sobą ścierają. Jak to się stało, że Steve tak po prostu znalazł się w krainie Amazonek? Z kolei jak to możliwe, że Diana musiała odbyć kilkudniową podróż statkiem do cywilizowanego świata, żeby wziąć udział w wojnie? Dla mnie – czyli osoby, która praktycznie  nie wie nic o tej postaci – było to niezrozumiałe i prawdę mówiąc – bez sensu.

Lubię ekranizacje komiksowych superbohaterów, ale przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś więcej po tej superprodukcji. Rozważałam nawet pójście do kina na seans „Wonder Woman” jednak dobrze, że tego nie zrobiłam, bo byłabym zawiedziona. Ja wiem, że to film, który od początku opierał się na grafice komputerowej, ale ja miałam wrażenie, że to bardziej gra komputerowa, albo bajka niż hollywoodzka produkcja. Poza tym, na każdym kroku widać błędy, które od razu rzucają się w oczy. Fabuła nie jest skomplikowana i da się przewidzieć co się wydarzy, chociaż jeden zwrot akcji jest nieco zaskakujący. Jednak Wonder Woman w wykonaniu pięknej Gal Gadot nie sposób nie polubić. Pełna gracji, wdzięku, a zarazem empatii i subtelnej… naiwności od początku wzbudziła moją sympatię.

Jeśli chcecie obejrzeć najnowszą produkcję, ale spodziewacie się spektakularnego widowiska, to możecie się nieco rozczarować. Ja oczekiwałam dużo więcej i przyznaję, że jestem rozczarowana. Oczywiście warto obejrzeć produkcję o tej komiksowej superbohaterce, zapełniając sobie czas w jesienny, ponury wieczór, ale mając inne filmowe propozycje, to bez wyrzutów sumienia możecie skusić się na inną produkcję.

Wonder Woman

 

„Telefonistki”

Lubicie hiszpańskojęzyczne seriale, które cofają nas w czasie do ubiegłego stulecia?  Jeśli tak, to „Telefonistki”, czyli „Las chicas del cable” – najnowsza produkcja Netflix’a z całą pewnością przypadnie Wam do gustu.

Madryt, lata 20. XX wieku. Główne bohaterki to cztery kobiety, które choć tak różne, to łączy je jedno – silna wola walki o niezależność w patriarchalnym świecie. Lidia (Blanca Suárez), Marga (Nadia de Santiago), Carlota (Ana Fernández) i Ángeles (Maggie Civantos) to pracowniczki krajowej centrali telefonicznej, które dążą do wyrwania się z ciasnej klatki, w jakiej chce je zamknąć konserwatywne, hiszpańskie społeczeństwo traktujące kobiety jak jednostki niezdolne do decydowania o sobie. Setki dziewczyn czekają w kolejkach, żeby dostać pracę telefonistki w firmie, która jest synonimem postępu i nowoczesności. Praca w głównej centrali w Madrycie daje możliwość niezależności oraz wyemancypowania. Każda z nich jest inna i ma własną historią, począwszy od różnych środowisk, z jakich się wywodzą, a skończywszy na osobistych problemach, z którymi muszą się zmierzyć.

Serial jest wielowątkowy, w którym znajdziemy różne typy osobowości: wykreowana na femme fatale Lidia (lub Alba) – wątek tej bohaterki jest zdecydowanie najbardziej sensacyjny, a zarazem najbardziej interesujący; naiwna i nieco niezdarna dziewczyna z prowincji, czyli Marga;  pochodząca z bogatej i wpływowej rodziny Carlota oraz (pozornie) najbardziej poukładana, pozostająca w (pozornie) szczęśliwym związku Ángeles. Oczywiście to nie wszystkie postaci, jakie przewijają się w serialu. Jest jeszcze wiele innych, równie ciekawych postaci, ale nie będę wszystkiego zdradzać 😊

Życie w Madrycie w latach dwudziestych ubiegłego wieku nie było łatwe dla kobiet. Praktycznie nie miały żadnych praw i obywatelskich swobód. Jedynie do czego się nadawały to bycie żoną i matką usługującą swojemu „panu i władcy”, czyli mężowi. Nawet żeby podjąć gotówkę z banku, musiały mieć pisemne oświadczenie, że mąż wyraża na to zgodę. Dlatego też główne bohaterki nie godzą się na taki los i buntują się na każdym kroku przeciwko niesprawiedliwemu systemowi. Świetnie zostały ukazane ich zapędy feministyczne.

„Telefonistki” nie jest może jakąś wybitną produkcją, jednak bardzo przyjemnie się ją ogląda. Mam słabość do wszystkiego, co hiszpańskie, dlatego serial ten tak mnie urzekł. Na dodatek akcja rozgrywa się w latach 20. XX wieku, które dla mnie są niezwykle interesujące. Co więcej, scenografii i kostiumy znakomicie zostały odwzorowane, a w kreacjach wszystkich aktorek mogłabym chodzić na co dzień 😊

„Las chicas del cable” to nie tyle serial o pracy telefonistki, ale bardziej o życiu młodej kobiety w wielkim mieście – sukcesie, przyjaźni, miłości, zazdrości i zdradzie w czasach kiedy nie tak łatwo było zdobyć niezależność. To również opowieść o morderstwach, czarnych charakterach i nie dających o sobie zapomnieć błędach z przeszłości, które wracają w najmniej oczekiwanym momencie. Jeśli lubicie zawiłe historie i miłosne trójkąty, tajemnice, Madryt i klimat lat 20. XX wieku oraz sensację, z pewnością nowa produkcja Netflix’a przypadnie Wam do gustu.

Kino z Indiami w tle

Dzisiaj wędrujemy do Indii. Jeżeli pragniesz odnaleźć siebie i osiągnąć wewnętrzny spokój, koniecznie udaj się do tego kraju – taka myśl przewodnia powinna kierować dzisiejszym zestawieniem. To kraj pełen kontrastów – z jednej strony kojarzy nam się z biedą i brudem, ale z drugiej z pięknymi tradycjami i kolorowymi ubiorami oraz makijażami, a przede wszystkim z Boolywood. Jednak dzisiaj nie będzie o Bollywood, a o innym obliczu tego kraju.

 

Slumdog. Milioner z Ulicy

reż. Danny Boyle
Produkcja: Wielka Brytania
Premiera: 2008

Jedna z ważniejszych produkcji 2008 roku. Młody Jamal (Dev Patel) bierze udział w hinduskiej wersji „Milionerów”. Śpiewająco i bezbłędnie odpowiada na wszystkie pytania. Gdy zbliża się do ostatniego pytania, pada sygnał końca odcinka. Zamiast przygotowywać się do końcowej odpowiedzi, Jamal trafia na posterunek policji. Pada podejrzenie, że oszukiwał, bo jak to możliwe, żeby „kundel” ze slumsów posiadał taką wiedzę. Jak się okazuje, każde pytanie jest innym rozdziałem z jego życia. W ten oto sposób poznajemy burzliwą historię życia głównego bohatera, a przede wszystkim początek jego wielkiej miłości do Latiki (Freida Pinto).

Obsypana 8 Oscarami produkcja w reżyserii Danny’ego Boyla to obowiązkowa pozycja do obejrzenia. Jeżeli ktoś nie widział tego filmu, jak najszybciej powinien nadrobić zaległości. „Slumdog” to brutalny i niekiedy okrutny obraz hinduskiej społeczności , społeczności tak różnej i barwnej jak kolory tęczy. Reżyser świetnie pokazał historię życia Jamala za pomocą retrospekcji, która przenosi nas nie tylko w czasie, ale również w miejsca pokazując sprzeczny obraz Indii – z jednej strony paskudnej i brudnej, a z drugiej fascynującej i egzotycznej.

 

Triszna. Pragnienie miłości

reż. Michael Winterbottom
Produkcja: Wielka Brytania
Premiera: 2011

Piękna Hinduska o imieniu Triszna (w tej roli Frieda Pinto) pochodzi z małej wioski. Pewnego dnia, podczas tradycyjnych tańców hinduskich poznaje Jaya Singha (Riz Ahmed). Chłopak pochodzi z tzw. wyżyn społecznych – jego ojciec jest bogatym biznesmenem, zaś sam Jay zdobył wykształcenie w Wielkiej Brytanii i kieruje niektórymi instytucjami ojca. Mężczyzna zakochuje się w olśniewającej Trisznie, która początkowo opiera się zalotom Jaya. Oboje doskonale wiedzą, że w ich kraju zakazane są związki pomiędzy ludźmi z różnych kast, jednak stopniowo dziewczyna poddaje się uczuciu. Pochłonięci własną namiętnością powoli dostrzegają, jak wiele ich łączy oraz to, że pochodzą z dwóch różnych światów.

Reżyser ukazał w produkcji dwa różne światy hinduskiej społeczności. Powszechnie wiadomo, że związki pomiędzy ludźmi z różnych kast są zabronione i surowo karane. Mimo to Winterbottom sprzeciwia się powszechnie panującym konwenansom i pokazuje to, czego nie powinien pokazywać. Poza ciężką tematyką filmu, reżyser funduje nam wędrówkę po Indiach – od małej i spokojnej wioski w Radżastanie po hałaśliwe i chaotyczne ulice Bombaju.

 

Życie Pi

reż. Ang Lee
Produkcja: USA, Tajwan
Premiera: 2012

Główny bohater to niejaki Piscine Patel – syn właściciela hinduskiego zoo, który otrzymał swoje nietypowe imię na cześć… francuskiego basenu! Chłopak interesuje się psychologią zwierząt i czyta na ten temat bardzo dużo książek. Poza zoologią, Pi lubuje się w rozważaniach filozoficznych dotyczących egzystencji ludzkiej, jest również wyznawcą każdej możliwej wiary. Uważa, że Bóg jest łaskawy dla swoich wyznawców. Ojciec chłopca postanawia sprzedać swoje ukochane zoo i osiąść się w Kanadzie. Wyrusza w rejs japońskim  statkiem razem ze swoimi zwierzętami, które ma sprzedać na nowej ziemi. W trakcie podróży na oceanie rozpętuje się silny sztorm, który zatapia statek razem z prawie całą załogą.  Jedynymi ocalałymi są Pi, hiena, zebra, goryl oraz tygrys bengalski o imieniu Richard Parker.  Żeby przeżyć, Pi musi oswoić Richarda Parkera.

Za reżyserię tego filmu, Ang Lee otrzymał Oscara. Produkcja jest ekranizacją powieści Yanna Martela. Reżyser serwuje nam widok, co prawda komputerowych, ale pięknych i zapierających dech w piersiach krajobrazów, np. inspirującego rozgwieżdżonego nieba albo bajecznego zachodu słońca. Fabuła na początku filmu osadzona jest w realiach hinduskiego miasta, która przybliża nam kulturę tego kraju.

 

Święty dym

reż. Jane Campion
Produkcja: Australia, USA
Premiera: 1999

Ruth Barron (w tej roli Kate Winslet) to młoda Australijka o nieprzeciętnej urodzie, która pragnie zmienić coś w swoim życiu. Postanawia wyruszyć w „oczyszczającą” podróż do Indii by odnaleźć sens życia. Ten egzotyczny dla niej kraj pochłania ją doszczętnie – trafia do pewnej sekty. Zmartwiona rodzina wyobraża sobie niestworzone rzeczy związane z „zakonem”, do którego przystąpiła ich córka, za wszelka cenę postanawia wyrac ją z rąk charyzmatycznego guru i sprowadzić ją do domu. Zatrudnia znawcę sekt i terapeutę z Ameryki, P.J. Watersa (Harvey Keitel), który ma za zadanie sprowadzić mentalnie Ruth na łono rodziny. Jak się okazuje, zagubienie w strefie religijnej przechodzi w zatracenie się w sferze seksualnej…

W „Świętym dymie” doskonale uchwycone zostały problemy nie tylko emocjonalnej niedojrzałości czy manipulacji psychologicznej, ale również proces poszukiwania sensu życia i własnej tożsamości oraz walka z pożądaniem seksualnym.  Campion pokazał nam Indie z trochę innej perspektywy, tej gorszej – sekta łapiąca w swoje sieci młodą i naiwną Australijkę, która zafascynowana nowym światem pogrąża się w nim coraz głębiej. Nie mniej jednak magiczny klimat tego kraju został uchwycony.

 

Jedz, módl się, kochaj

reż. Ryan Murphy
Produkcja: USA
Premiera: 2010

„Jedz, módl się, kochaj” jest adaptacją bestsellerowej, autobiograficznej powieści autorstwa Elizabeth Gilbert. W roli głównej możemy podziwiać ciągle elektryzującą Julię Roberts. W swoim dziele Elizabeth Gilbert opisuje swoją roczną podróż po Italii, Indiach oraz indonezyjskiej wyspie Bali. Wyprawa ta miała na celu znalezienie przez autorkę szczęścia oraz  swojego drugiego „ja”. Elizabeth Gilbert jest pisarką mieszkającą w Nowym Jorku. Ma wszystko, czego tylko można zapragnąć: dobrą i dochodową pracę, piękny dom, ustatkowanie i dostatnie życie oraz wiernego i kochającego męża. Jednak nie czuje się ani szczęśliwa, ani spełniona. Któregoś dnia dochodzi do wniosku, że nie kocha już swojego męża i postanawia się z nim rozwieść. Nie jest to łatwe, zarówno dla niej samej, jak i jej męża, któremu złamała serce i czuje się temu winna. Po rozwodzie Liz szybko wplątuje się w kolejny, jak się później okazuje, nieszczęśliwy i burzliwy związek z początkującym aktorem Davidem. Po jakimś czasie, sfrustrowana Elizabeth postanawia zaryzykować i rzucić wszystko na jeden rok i wyruszyć na wyprawę marzeń. Wybiera trzy kraje, które zaczynają się na literę I – Italię, Indie oraz indonezyjską wyspę Bali.

Do Indii przybywa w celu odnalezienia duchowej równowagi. Na miesiąc zamyka się w aszramie, gdzie stopniowo studiuje sztukę duchowego poświęcenia. Początkowo nie radzi sobie z tym zadaniem, jednak całkowicie oddając się temu zajęciu oraz pomocy nowo poznanych osób osiąga swój cel i odnajduje wewnętrzny spokój.

Dzięki filmowej podróży Elizabeth do Indii, możemy miedzy innymi uczestniczyć w tradycyjnym hinduskim ślubie czy poznać tajniki medytacji. Piękne, kolorowe i fascynujące – takie Indie pokazał Murphy. Reżyser sprawił, że w jednej chwili widz pragnie przenieść się do tego kraju i bawić się razem z główna bohaterką.

 

Miasto radości

reż Roland Joffe
Produkcja: Francja, USA, Wielka Brytania
Premiera: 1992

Amerykański chirurg Max Lowe (Patrick Swayze) przezywa wewnętrzny dramat, kiedy jeden z jego pacjentów umiera w trakcie operacji przez niego prowadzoną. Od tego momentu  nie potrafi sobie z tym poradzić. Postanawia wyjechać do Indii, aby znaleźć spokój i ukojenie dla swojego sumienia. Niestety krat ten nie przywitał go z otwartymi ramionami – zaraz po przyjeździe został oszukany, napadnięty, pobity i okradziony. Gdyby nie pomoc pewnego rykszarza, Max wykrwawiłby się na śmierć. Zabiera go do biednej Kalkuty, gdzie poznaje pewną zdeterminowaną zakonnicę. Kobieta postanawia zbudować szpital, w którym udzielana zostanie pomoc najuboższym. Początkowo Max nie ma zamiaru brać udziału w całym przedsięwzięciu, jednak z czasem pomaga w budowie szpitala, by potem udzielać pomocy Hindusom. Niestety jego praca nie spodobała się lokalnemu mafiosowi, który sprowadza na lekarza wielkie kłopoty.

Jak się okazuje „Miasto radości” nie jest do końca  radosnym miastem. Max miał nadzieje, że przybędzie do Indii w celu oczyszczenia swojego ducha, a w rzeczywistości Hindusi przysparzają mu sporo problemów i na każdym kroku utrudniają życie.  Zgrabnie ukazana została walka mężczyzny z własnymi słabościami, które z trudem i niejednymi przeciwnościami losu, ale jednak pokonuje.

 

Pozostałe filmowe podróże:

Chiny: Kino z Chinami w tle

Egipt: Kino z Egiptem w tle

Kuba: Kino z Kubą w tle

Meksyk: Kino z Meksykiem w tle

Włochy: Kino z Italią w tle

Afryka: Kino z Afryką w tle

Grecja: Kino z Grecją w tle

Kino z Chinami w tle

Z Egiptu przenosimy się do azjatyckiej części globu, mianowicie do Chin. Mówi się, że Chiny są kolebką cywilizacji. Niestety, współczesne Chiny straciły w oczach świata swoją dawną świetność. Ustrój polityczny, nieprzestrzeganie praw człowieka oraz wydarzenia związane z Tybetem stawiają Chiny w bardzo negatywnym świetle. Jednak to, co pozytywnie kojarzy się z tym egzotycznym krajem to przede wszystkim Wielki Mur Chiński, Kong Fu, smoki oraz potrawy z ryżem w roli głównej.

Oto kilka wybranych filmów, których akcja toczy się w tym egzotycznym, azjatyckim kraju.

Kwiaty wojny

reż. Yimou Zhang
Produkcja: Chiny
Premiera: 2011

Brutalny obraz jednej z największych masakr cywilów podczas wojny japońsko-chińskiej. Akcja filmu rozgrywa się w mieście Nankin na przełomie roku 1937 i 1938, na chwilę przed wybuchem II wojny światowej. Po długotrwałej i bohaterskiej obronie, miasto kapituluje. Japończycy odpłacają się swym wrogom – bestialsko gwałcą i mordują jego mieszkańców. Jedyną oazą spokoju wydawać się może katolicka kaplica, w której ukrywa się grupa młodych uczennic. Ich spokój zostanie zakłócony przez grabarza-alkoholika (Christian Bale), którego interesuje tylko wino i pieniądze oraz grupę zbiegłych prostytutek, które są bardziej tchórzliwe niż małoletnie uczennice. Niestety japońscy żołnierze nie są łaskawi dla nikogo – wkrótce odkrywają kryjówkę niewinnych dziewczynek i nie spoczną, dopóki ich nie zamordują. W ich obronie staje grabarz, który przebierając się za księdza ratuje im życie.

Wydarzenia ukazane w filmie są brutalne, reżyser nie szczędził widoków zakrwawionych ciał i obrazu masowych gwałtów oraz morderstw. Po obejrzeniu tego filmu nie mogłam dojść do siebie przez kilka dni. Z jednej strony „Kwiaty wojny” jest obrazem jednej z najokrutniejszych masakr w dziejach ludzkości, a z drugiej pokazuje, jak ludzie mogą zmienić się nie do poznania w obliczu takiego dramatu, czego przykładem jest grabarz i prostytutki.

Karate Kid

reż Harald Zwart
Produkcja: Chiny, USA
Premiera: 2010

Młody Dre (Jayden Smith) przeprowadza się wraz z matką z Detroit do Chin. Dorastający chłopiec nie potrafi odnaleźć się w nowej, zupełnie obcej mu rzeczywistości. Nieznajomość nowej kultury i języka powoduje, że Dre staje się niepewnym siebie i nieśmiałym człowiekiem. Napastowany, poniżany i bity w szkole przez nowych „kolegów” coraz bardziej zamyka się w sobie. Pewnego dnia z pomocą przychodzi mu niejaki  pan Han (Jackie Chan) – dozorca budynku. Widząc poniżanego Dre, mężczyzna postanawia nauczyć chłopca kung fu, by ten mógł się bronić. Z każdym kolejnym treningiem, między panem Hanem a młodym Dre buduje się zaufanie, które przemienia się w szczerą przyjaźń.

„Karate Kid” jest remakem kultowego filmu sprzed lat. Sceny walki oraz treningi wykonane są po mistrzowsku i oddają  klimat współczesnego Pekinu. Przeniesienie akcji do tego miasta było dobrym posunięciem. Urokliwe chińskie miasteczka i wioski, zachwycające świątynie, zapierający dech w piersiach Wielki Mur Chiński – te widoki wywołują zachwyt u widza. Te azjatyckie krajobrazy urzekną nawet tego, kto nawet nie lubi azjatyckiego kina.

Kwiat Śniegu i Sekretny Wachlarz

reż. Wayne Wang
Produkcja: Chiny, USA
Premiera: 2011

Akcja tej produkcji toczy się na dwóch płaszczyznach: we współczesnych Chinach oraz w dziewiętnastym wieku. Lilia i Kwiat Śniegu urodziły się tego samego dnia i o tej samej godzinie, co zgodnie z chińską tradycją, zostały połączone więzami laotong, czyli dozgonnej przyjaźni. Tego samego dnia zostały poddane bolesnemu i okrutnemu rytuałowi krępowania stóp. Od tego momentu są nierozłączne i dzielą się każda ważną chwilą ze swojego życia. Razem również nauczyły się tajemnego pisma nu shu, którego zapiski znajdują się na sekretnym wachlarzu. Niestety ich przyjaźń kończy się wraz z zawarciem związków małżeńskich – Lilia wyszła za mąż za bogatego mężczyznę, zaś Kwiat Śniegu została zeswatana z rzeźnikiem, co tym samym stała się wyrzutkiem społecznym.

Ponad sto lat później, we współczesnych Chinach Sophia i Nina, niegdyś najlepsze przyjaciółki, przeżywają kryzys swojej przyjaźni. Kiedy Sophia leży w szpitalu, Sophia nie odstępuje jej na krok. Odnosząca spektakularne sukcesy zawodowe Nina, miała przenieść się do Nowego Jorku. Jednak miłość i troska o swoją najlepszą przyjaciółkę zwyciężyły. Kobieta zrezygnowała ze swojego wygodnego życia i postanowiła czuwać przy przyjaciółce i pomóc jej dojść do zdrowia.

Historia Sophii i Niny przeplata się z historią Lilii i Kwiatu Śniegu. Oba wątki są ze sobą powiązane, można stwierdzić, że obie historie są takie same, tyle tylko, że różnią się czasem i miejscem akcji. Widzimy tutaj wyraźnie, jak różnice społeczne wpływają na relacje międzyludzkie. Lilia i Kwiat Śniegu były dla siebie jak siostry, ale tylko do chwili, w której wyszły za mąż. Potem zazdrość jednej a współczucie drugiej spowodowały, że ich drogi gwałtownie się rozeszły. Tak samo było w przypadku Sophii i Niny – jedna zdobyła dobrze płatna pracę i czarującego chłopaka, zaś druga żyła skromnie i spodziewała się dziecka z bogatym biznesmenem. Trochę zawiodłam się ekranizacją powieści Lisy See, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Mimo wszystko warto zobaczyć tę produkcję, w której jednocześnie znajdujemy się w tętniącym życiem współczesnym mieście oraz w dziewiętnastowiecznej wiosce.

Mumia: Grobowiec Cesarza Smoka

reż. Rob Cohen
Produkcja: Chiny, Niemcy, USA
Premiera: 2008

To trzecia odsłona serii. Tym razem szalony archeolog Rich (Brendan Fraser) wraz z rodziną przybywa do Chin. Jego nieposłuszny, nastoletni już syn Alex (Rupert Ford) znajduje sarkofag bezwzględnego cesarza Hana (Jet Li). Podstępnie wysłani do Chin O’Connellowie wraz z przedmiotem, który może zbudzić okrutnego cesarza, pragnącego zawładnąć światem. Aby tego dokonać, Han musi zdjąć klątwę ze swoich wojowników, którzy od dwóch tysięcy lat są zaklęci w kamienne posągi. Do rodzinnej nieustraszonej ekipy dołącza podstępna czarodziejka Zi Yuan (Michelle Yeoh), która przed laty skazała okrutnego cesarza na wieczny niebyt, stoi teraz przed szansą na odzyskanie swoich wpływów. Przed rodziną O’Connellów stoi nie lada wyzwanie oraz ekscytująca i jednocześnie niebezpieczna przygoda.

W jednym filmie możemy podziwiać zróżnicowany krajobraz Chin. W jednej chwili znajdujemy się w rozświetlonym i głośnym Szanghaju, aby potem przenieść się do świata starożytnych Chin, by ostatecznie odbyć podróż na mroźne i srogie szczyty Himalajów. Może produkcja nie zachwyca widza swoją oryginalną fabułą, jednak warto obejrzeć tę produkcję.

Malowany welon

reż. John Curran
Produkcja: Chiny, Kanada, USA
Premiera: 2006

Historia niespełnionego małżeństwa, która rozgrywa się na tle dramatycznych wydarzeń. Walter Fane (Edward Norton) to szanowany, wykształcony i ambitny lekarz, natomiast jego żona Kitty (Naomi Watts) jest jego zupełnym przeciwieństwem – jej celem jest nieustanne bogacenie się, wszelkiego rodzaju rozrywki i bywanie na salonach. Są jak dwa żywioły. Ich małżeństwo jest zaaranżowane, nie ma w nim ani kropli namiętności czy tym bardziej miłości. Kiedy Walter dowiaduje się o zdradzie żony stawia Kitty warunek: albo zakończą swoje małżeństwo w cieniu skandalu, albo oboje wyjadą do Chin, w których aktualnie panuje epidemia Cholery. Kobieta wybiera drugą opcję. Właśnie to miejsce i wydarzenia rozgrywające się na chińskiej ziemi powoli łączy ze sobą małżeństwo, które do tej pory było zimne i obojętne wobec siebie. Pomiędzy nimi rodzi się nić porozumienia, fascynacji, a w końcu przychodzi długo wyczekiwaną miłość.

Na ziemi, którą dawno Bóg opuścił, dwoje ludzi przeżywa przewartościowanie wartości. W obliczu ludzkiej tragedii dostrzegają, jak ich problemy są błahe i nieistotne. Kitty i Walter poznają się na nowo: ona zdaje sobie sprawę z tego, co naprawdę jest w życiu ważne, zaś on rozdziela sprawy na bardziej i mniej istotne. Oglądając „Malowany welon” widz odczuwa prawdziwe przeżycie estetyczne. Piękne i naturalne krajobrazy Chin przeplatają się z okropnymi i brzydkimi obrazami choroby i śmierci; śmierć i życie przenikają się wzajemnie na jednej płaszczyźnie.

Ostatni Cesarz

reż. Bernardo Betolucci
Produkcja: Chiny, Francja, Wielka Brytania, Włochy
Premiera: 1987

„Ostatni Cesarz” to produkcja osypana 9 Oscarami – zdobyła statuetkę we wszystkich nominowanych kategoriach. W 1987 roku była również jedną z najważniejszych wydarzeń filmowych roku. Głównym bohaterem jest trzyletni Pu Yi (John Lone), który wstępuje na tron, by pełnić obowiązki cesarza Chin. Jednak tak naprawdę nigdy nie miał władzy w swoim państwie. Zamknięty w murach Wiecznego Miasta w otoczeniu skorumpowanych i chciwej służby, nie mógł ich opuścić. Jego życie zmienia się wraz z pojawieniem Reginalda Johnstona (Peter O’Toole), który wzbudza zainteresowanie swojego ucznia kulturą i obyczajowością Zachodu. Młody Cesarz zaczyna marzyć, że kiedyś pójdzie na studia do Oksfordu. Niestety jego plany psuje przejęcie władzy przez Komunistyczną Partię Chin, która w wyniku rewolucji przejmuje władzę i wyrzuca wszystkich z Zakazanego Miasta. Siedem lat później na teren Chin wkraczają Japończycy. Nastoletni Pu Yi ucieka do Mandżurii, gdzie podejmuje się współpracy z najeźdźcami. Koniec jego krótkich rządów jest również końcem II wojny światowej. Wtedy właśnie Pu Yi zostaje wzięty do niewoli.

Zdjęcia do filmu powstały w większości w Zakazanym Mieście przy ścisłej współpracy chińskich władz. Betolucci przedstawił nie tylko biografię ostatniego cesarza Chin, ale przede wszystkim skupił się na ukazaniu przemian społeczno-gospodarczych przedwojennego państwa.

 

Pozostałe filmowe podróże:

Egipt: Kino z Egiptem w tle

Kuba: Kino z Kubą w tle

Meksyk: Kino z Meksykiem w tle

Włochy: Kino z Italią w tle

Afryka: Kino z Afryką w tle

Grecja: Kino z Grecją w tle

 

„Vaiana: Skarb oceanu”

Po raz kolejny Disney udowadnia, że w kreowaniu animowanych produkcji nie ma sobie równych.

Jako mała dziewczynka uwielbiałam bajki Disneya i z wypiekami na twarzy oglądałam każdy film animowany. Przyznam szczerze, że nigdy nie byłam fanką Kopciuszka czy Królewny Śnieżki, czyli „typowych” księżniczek. Moją ulubienicą od zawsze była Pocahontas, a potem do tego grona dołączyła Mulan. A teraz mam kolejną ulubienicę –  Vaianę – mimo, że małą dziewczynką od dawna już nie jestem.

„Vaiana: Skarb oceanu” jest najnowszą produkcją Disneya. Główną bohaterką jest Vaiana, nastoletnia następczyni tronu, która nie lubi być nazywana księżniczką. Jest wesołą, ciekawą świata nastolatką, nie do końca posłuszną ojcu, co czasem zakłóca ich wzajemne relacje. By uratować swój lud i wyspę, decyduje się wyruszyć w niebezpieczną podróż w nieznane, pomimo sprzeciwu rodziców. Vaiana została wybrana przez ocean, by ocalić swoich ludzi, a z przeznaczeniem nie należy polemizować. Dziewczyna  musi znaleźć potężnego, ale egoistycznego półboga Maui, który ma jej pomóc w ocaleniu jej ludu.

Vaiana to niepoprawna marzycielka wierząca, że wszystko jest możliwe. Od życia chce czegoś więcej, niż tylko spokojna egzystencja na rajskiej wyspie. Marzą jej się wielkie przygody i podróże na drugi koniec świata. Ogromny wpływ na jej  buntowniczą naturę miała jej babka. Kobieta od najmłodszych lat raczyła dziewczynkę plemiennymi legendami, będącymi niejednokrotnie postrachem jej rówieśników. Z kolei półbożek Maui to zapatrzony w siebie egoista, który zachwyca się własną muskulaturą i tatuażami. Jedyne, co go interesuje, to uwielbienie ze strony każdeg, kto przebywa w jego otoczeniu. Starcie tych dwóch charakterów to przyczyna prawie wszystkich zabawnych sytuacji, jakie zobaczymy na ekranie.

Walt Disney Animation Studios po raz kolejny rozpieszcza nasze oczy pięknymi, perfekcyjnymi w każdym calu bajecznym widowiskiem. Akcja filmu rozgrywa się na wyspie położonej gdzieś na Pacyfiku, czyli w prawdziwym raju na ziemi. I tak, graficy zadbali o to, abyśmy znaleźli się w tym raju wraz z Vaianą i innymi bohaterami. Grafika to prawdziwe hipnotyzujące dzieło sztuki, a wspaniała muzyka stanowi idealne dopełnienie. Ja nie mam do czego się przyczepić.

Cieszę się, że Disney coraz częściej produkuje animacje, w których główne role grają zbuntowane, silne i niezależne bohaterki, a tym samym studio odchodzi od wizerunku zatroskanych księżniczek czekających na swojego księcia z bajki. Irytuje mnie fakt, że bajki produkowane dla małych dziewczynek opowiadają historie nieszczęśliwych, zapracowanych i bezbronnych księżniczek (np. Kopciuszek czy Śpiąca Królewna), które tylko książę może uratować od nędznego losu. Na szczęście to się zmienia i współczesne bohaterki znacznie różnią się od swoich „koleżanek” sprzed kilkunastu lat. W swojej historii Disney wykreował kilka buntowniczek, między innymi Pocahontas, Meridę Waleczną czy Mulan. Teraz przyszedł czas na Vaianę pochodzącą z Polinezji, która bierze los w swoje ręce i dąży do realizacji swoich celów i marzeń. Tak trzymać!

Oglądając animację „Vaiana: Skarb oceanu” jestem przekonana, że nie tylko najmłodsi widzowie będą się świetnie bawić. To także doskonała rozrywka dla adresowana do dorosłych odbiorców. To jedna z tych uniwersalnych opowieści, która bawi wszystkich.

Kino z Egiptem w tle

Tym razem naszą filmową przygodę odbędziemy po Egipcie – kraju z piękną i długą historią. To właśnie na tej ziemi narodziła się jedna z dominujących starożytnych cywilizacji. Myśląc o Egipcie, pierwszym skojarzeniem, jakie nasuwa mi się na myśl to wspaniałe piramidy, hipnotyzujący Sfinks, piękna Kleopatra, egzotyczne wakacje, ale niestety również islam i jego spuścizna. Za sprawą ostatnich wydarzeń historycznych zrobiło się o tym kraju głośno w negatywnym aspekcie. Mimo to Egipt przezywa swój kulturowy renesans, dlatego też zapraszam do filmowej wędrówki.

Sahara

reż. Breck Eisner
Produkcja: Hiszpania, Niemcy, USA, Wlk. Brytania
Data premiery:2005

Akcja rozgrywa się na gorącej pustyni w Egipcie. Młoda Eva Rojas (Penelope Cruz) jest naukowcem, który na zlecenie ONZ ma zająć się sprawą dotyczącą tajemniczej śmiercionośnej zarazy, która pustoszy okoliczną ludność i morska faunę. Do grona „detektywów” dołączają rządowy agent Dirk Pitt (Matthew McConaughey) i jego wspólnik Al Giordino (Steve Zahn), którzy początkowo wyruszają do Egiptu, by odnaleźć cenny skarb. Postanawiają odnaleźć źródło epidemii, które opanowało już cały kontynent. Wszystkie ślady zbrodni prowadzą do afrykańskiego dyktatora-miliardera, który opanowany chciwością i potrzebą pomnażania swojego majątku, gotowy jest zrobić wszystko. Zdolny jest nawet doprowadzić do zagłady własnego kontynentu.

Produkcja jest ekranizacją bestsellera Clive’a Cusslera. Powieść, która została wydana w 1992 roku, uważana jest za jedną z najlepszych z całej serii. Dzięki produkcji możemy przenieść się i podziwiać malownicze, piaszczyste północnoafrykańskie tereny. Historie, takie jak te, nie mieszczą się w głowie. Jak to możliwe, że chciwość jednego człowieka powoduje, że zdolny on jest zabić miliony ludzi, by tylko osiągnąć swój cel?

W Kairze

reż. Ruba Nadda
Produkcja: Irlandia, Kanada, Egipt
Data premiery: 2009

Z bezkresnych terenów Sahary, przenosimy się do stolicy Egiptu. Juliette Grant (Patricia Clarkson) przybywa do Kairu by spotkać się ze swoim mężem, pracownikiem ONZ. Jednak przyjazd Marka do stolicy ciągle się opóźnia, w związku z tym prosi swojego przyjaciela Tareqa (Alexander Siddig), by towarzyszył i umilał pobyt Juliette w mieście. Mężczyzna i kobieta spędzają razem każdą wolną chwilę spacerując i zwiedzając zakamarki Kairu, prowadząc długie i głębokie rozmowy o życiu. Oboje pochodzą z zupełnie różnych światów – ona jest kanadyjską dziennikarką, zaś on emerytowanym egipskim policjantem. Niespodziewanie między nimi zaczyna rodzić się uczucie, któremu nie mogą się oprzeć.

Film jest subtelny, delikatny i romantyczny. Fabuła jest trochę oklepana – kanadyjska dziennikarka, która samotnie błąka się ulicami po arabskim mieście, a potem spotyka swojego towarzysza, w którym się zakochuje. Mimo wszystko muzyka, a przede wszystkim widok barwnych, egzotycznych egipskich uliczek z mnóstwem bazarów. Dzięki temu możemy nieco liznąć muzułmańskiej kultury.

Kleopatra

reż. Darryl F. Zanuck, Joseph L. Mankiewicz, Rouben Mamoulian
Produkcja: Szwajcaria, USA, Wlk. Brytania
Data premiery: 1963

Nie mogło tutaj zabraknąć tego klasyku z magnetyczną Elizabeth Taylor w roli głównej. Dramatyczna wersja historycznych wydarzeń z czasów panowania największych starożytnych władców. Jest to opowieść o najpotężniejszej władczyni starożytnego Egiptu, Kleopatry (Elizabeth Taylor). Królowa dąży do wzmocnienia pozycji swojego kraju na arenie międzynarodowej, jednocześnie stara się osłabić wpływy Cesarstwa Rzymskiego.  Kiedy na swojej drodze spotyka najpierw Juliusza Cezara (Rex Harrison), potem Marka Antoniusza (Richard Burton) nie zdaje sobie sprawy, jak uczucia mogą doprowadzić do samozatracenia się. Zakochana Kleopatra popełnia wielki błąd strategiczny, w wyniku czego, po jej śmierci ukochany Egipt zostaje włączony do Imperium.

Film stał się światowym hitem, głównie za sprawą intensywnej kampanii marketingowej, a jego realizacja trwała prawie trzy lata! Poza tym, co działo się na planie zdjęciowym, elity towarzyskie  interesowało bardziej to, co działo się za kulisami, czyli namiętny romans Elizabeth Taylor i Richarda Burtona. Imponujące są również liczby towarzyszące produkcji: budżet filmu wyniósł 40 milionów dolarów, co na tamte czasy było kolosalna sumą; w kulminacyjnej scenie, kiedy to Kleopatra wjeżdża do Rzymu brało udział ponad 7 tysięcy statystów, w sumie zaprojektowano i uszyto 26 tysięcy kostiumów. „Kleopatra” jest historią kobiety, o względy której ubiegało się dwóch największych rzymskich wodzów, i która przeszła do historii jako legenda i symbol bogini.

W pustyni i w puszczy


reż. Gavin Hood
Produkcja: Polska
Data premiery: 2001

Druga ekranizacja książki Henryka Sienkiewicza. Egipt, lata 80-te XIX wieku. 9-letnia Angielka Nel (Karolina Sawka) oraz 16-letni Polak Staś Tarkowski (Adam Fidusiewicz) wyruszają do Egiptu, by dołączyć do swoich ojców, którzy nadzorują budowę kanałów nawadniających w tym państwie. Niestety przybyli oni do Egiptu w nieodpowiednim czasie, w czasie kiedy wybucha powstanie przeciwko Anglikom. Dzieci zostają uprowadzone i pojmane do okupu przez egipski rząd.  Z pomocą niewielu życzliwych mieszkańców Egiptu, dzieciom udaje się uciec z rąk porywaczy. Uciekają w głąb kontynentu, byle dalej od mohadystów. Razem z dwójką afrykańskich przyjaciół rozpoczynają niezapomnianą wędrówkę swojego życia po bezkresach nieznanej i dzikiej Afryki. Na swojej drodze spotykają wiele przeszkód, dzikich zwierząt oraz podejrzanych tubylców.

Przez większość filmu podziwiamy krajobrazy Czarnej Afryki, jednak na początku filmu odbywamy wędrówkę po Egipcie. Przepełniona dramatem historia ukazuje czasy powstania Mohadiego. Krajobrazy są żywo wyjęte z pocztówki, jednak robią piorunujące wrażenie i zapadają w pamięci. Można rzec, że „W pustyni i w puszczy” jest polską superprodukcją, gdyż jego realizacja kosztowała 4,5 milionów dolarów.

Asterix i Obelix: Misja Kleopatra

reż. Alain Chabat
Produkcja: Francja, Niemcy
Data premiery: 2002

Ponownie przenosimy się do czasów starożytnych, do Egiptu za panowania Kleopatry. Tym razem w rolę bogini wcieliła się Monica Bellucci. Kleopatra chcąc utrzeć nosa egoistycznemu Juliuszowi Cezarowi z wybujałym ego rzuca mu wyzwanie – jeżeli w przeciągu trzech miesięcy jej poddani na środku pustyni wybudują najwspanialszy pałac na ziemi, to władca Imperium będzie musiał przyznać, że Egipt jest najpotężniejszym narodem. Całe przedsięwzięcie przypada niezdarnemu Numernabisowi, który oczekując wyrusza do Gali prosząc o pomoc w budowaniu pałacu. Trzej Galowie – Alsterix, Obelix i Panoramix mając w posiadaniu magiczny eliksir wyruszają na pomoc egzotycznemu przyjacielowi. Budowa pałacu sabotażowana jest przez innego architekta, który na każdym kroku utrudnia i opóźnia prace. Czy Kleopatrze i jej ludowi uda się na czas ukończyć zadanie?

Produkcja ta nie jest filmem najwyższych lotów, jednak przyjemnie się ją ogląda. Co prawda film został nakręcony na Malcie i w Maroko, jednak oddaje klimat starożytnego Egiptu. Sam widok Kleopatry jest hipnotyzujący, Monica Bellucci sprawdziła się perfekcyjnie w powierzonej roli.  „Asterix i Obelix: Misja Kleopatra” jest najdroższym francuskojęzycznym filmem w historii kina – budżet wyniósł ponad 50 milionów dolarów.

Agora

reż. Alejandro Amenabar
Produkcja: Hiszpania
Data premiery: 2009

Aleksandria, V w. n. e., schyłek czasów starożytnych. Czasy, w których intensywnie rozwija się chrześcijaństwo. Hypatia (Rachel Weisz) jest piękną  filozofką i astronomką, która odnosi oszałamiające sukcesy w tych dziedzinach. Zakochany w niej do szaleństwa niewolnik Devus, przeżywa rozdarcie wewnętrzne pomiędzy miłością do swojej pani a nową religią. Kobieta ze wszystkich sił stara się uratować od zapomnienia wiedzę i mądrość starożytnego świata przed narastającym religijnym fanatyzmem, który obiecuje wolność.  Hypatia jest połączeniem wszystkiego, czego nowa religia zabraniała – mądrości, wiedzy, filozofii i niezależności. Jest to walka religii ze światem nauki, za którą główna bohaterka walczyła jak lwica, by w końcu oddać swoje życie.

W filmie możemy  nacieszyć oko krajobrazami starożytnej Aleksandrii, tym samym będąc świadkiem wydarzeń, które na zawsze zmieniły oblicze świata. Reżyser bez wahania pokazuje krwawe, pełne nienawiści i okrucieństwa oblicze chrześcijaństwa. Jest to obraz ukazujący krwawe fundamenty naszej religii i cywilizacji.

Pozostałe filmowe podróże:

Kuba: Kino z Kubą w tle

Meksyk: Kino z Meksykiem w tle

Włochy: Kino z Italią w tle

Afryka: Kino z Afryką w tle

Grecja: Kino z Grecją w tle

Kino z Kubą w tle

Pozostajemy w Ameryce Środkowej. Tym razem zwiedzimy filmową Kubę – państwo, które po dzień dzisiejszy zmaga się z piętnem ustroju komunistycznego.To, co kojarzy się z Kubą człowiekowi z Zachodu, to oczywiście gorące latynoskie tańce, pełne namiętności i pasji. Kuba to także skąpane w słońcu piękne, egzotyczne krajobrazy, które pobudzają wyobraźnię i powodują szybsze bicie serca. Kuba jest niedostępna dla amerykańskich filmowców, dlatego też w głównej mierze filmy powstały w innych latynoskich krajach, jak Dominikana czy Portoryko. Mimo wszystko fabuła tych filmów toczy się na kubańskich ziemiach, dlatego tym razem odbędziemy filmową podróż po tej wspaniałej wyspie.

 

Dirty Dancing. Havana Nights

reż. Guy Ferland
Produkcja: USA
Data premiery: 2004

Hawana, rok 1958. Nastoletnia Amerykanka Katey (Ramola Garai) wraz z rodziną przeprowadza się na Kubę. Mieszkają w ekskluzywnej amerykańskiej dzielnicy razem z innymi bogatymi amerykańskimi emigrantami. Dziewczyna dorasta w  gorącej, a jednocześnie specyficznej atmosferze Hawany, która stoi  u progu krwawej rewolucji. Pewnego dnia na swojej drodze spotyka Javiera (Diego Luna) – chłopaka z ubogiej dzielnicy miasta, który jest kelnerem. Między nimi iskrzy od pierwszego wejrzenia. Chcąc pomóc Javierowi w trudnej sytuacji finansowej, Katley decyduje się na udział w konkursie tanecznym, mimo, że na tańcu wcale się nie zna. Bogata i wpływowa rodzina dziewczyny jest przeciwna temu kaprysowi, jednak Katley stawia na swoim. Godziny spędzone na praktykowaniu tańca u boku gorącego Kubańczyka powodują wybuch namiętnego i intensywnego romansu pomiędzy bohaterami.

Jest to jeden z moich ulubionych filmów. Mimo, że produkcja nie dorasta do pięt pierwszej części, to z wypiekami na twarzy do niej powracam.  Istotnym faktem jest to, że zdjęcia kręcone były w Portoryko, nie na Kubie. Zdołano jedynie odtworzyć kilka scen z Kuby, jednak nieświadomy widz nie zauważy w tym nic niepokojącego.  Ciekawostką jest również to, że produkcja częściowo oparta jest na życiu producentki „Dirty Dancing 2” JoAnn Jansen.

 

Hawana – miasto utracone

reż. Andy Garcia
Produkcja: USA
Rok wydania: 2005

Ponownie przenosimy się w czasy  przedrewolucyjne, do roku 1958. Hawana jest stolicą wiecznej zabawy i całonocnych uciech. Fico Fallone (Andy Garcia) jest właścicielem jednego klubu nocnego El Tropico, który cieszy się ogromna popularnością wśród tubylców. Jedni mieszkańcy korzystają z imprezowego stylu życia, zaś drudzy spędzają czas na obmyślaniu planu obalenia dyktatora Batisty. Sytuacja w kraju staje się bardzo napięta. Niebawem wybucha nieunikniona rewolucja. Jedni walczą o przejęcie władzy w mieście, zaś Fallone walczy, aby zachować swoja własność, miłość oraz kobiety. Wraz z wybuchem rewolucji, jego dotychczasowe życie zostaje wywrócone do góry nogami i będzie musiał zadecydować, co jest dla niego najważniejsze.

„Hawana – miasto utracone” to zmysłowa i barwna opowieść o dawnej Hawanie, Hawanie, jakiej już nigdy nie zobaczymy. Rozgrywająca się historia miłosna splata się z tragicznym wydarzeniem, jakim jest rewolucja kubańska. Fabuła skąpana jest południowym światłem barwach i gorącej kubańskiej muzyki oraz pełnej przepychu scenerii. Tym filmem, Andy Garcia składa hołd swojej dawnej ojczyźnie, którą jest właśnie Kuba.

 

Chico & Rita

reż. Javier Mariscal, Fernando Trueba, Tono Errando
Produkcja: Hiszpania, Wielka Brytania
Rok wydania: 2010

Animowana opowieść o epickiej miłości obdarzonego ogromnym talentem mężczyzny o imieniu Chico oraz pięknej i utalentowanej piosenkarki Rity. Początek ich wielkiej miłości zaczyna się w 1948 roku w Hawanie. Niestety los nie jest dla nich łaskawy – umieszcza kochanków po całym świecie: Las Vegas, Paryżu czy Nowym Jorku. Oboje nie potrafią bez siebie żyć, choćby bardzo chcieli. Pomimo, że często ranią się wzajemnie, a w ich rozłąkach maczają palce osoby trzecie. Jeżeli dwie połówki odnajdą się wzajemnie, to żadna siła na tym świecie nie jest w stanie ich rozdzielić.

Historia Chico i Rity oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Bohaterów połączyła miłość i pasja, której towarzyszą dźwięki jazzu, cubop, mambo, samby. Muzyka odgrywa ogromną rolę zarówno w życiu Chico, jak i Rity, to ona jest przewodnikiem ich miłości.

 

Buena Vista Social Club

reż. Wim Wenders
Produkcja: Francja, Kuba, Niemcy, Wielka Brytania, USA
Rok wydania: 1999

Sentymentalna podróż do innego świata, w którym dla żyjących w biedzie ludzi muzyka stanowi sens i dyktuje treść życia. Dokumentalna produkcja ukazuje życie dwóch niegdyś popularnych muzyków z czasów przedrewolucyjnych, którzy grali ludową kubańską muzykę. Razem z kamerą udajemy się na wycieczkę w poszukiwaniu lokali, w którym odbywały się koncerty. Łagodne, kołyszące rytmy, proste słowa opowiadające o miłości przepełnione ciepłem, czasem chropawe brzmienie instrumentów – wszystko to sprawia, iż nawet na tych, którzy nie są zwolennikami afrokubańskich rytmów, muzyka urzeka swoją delikatnością i zmysłowością.

Produkcja w reżyserii Wima Wendersa jest znakomita opowieścią o wyjściu z artystycznego niebytu dwóch niegdyś sławnych artystów, którzy podbijali serca licznym słuchaczom. Produkcja pokazuje nam wywiady z muzykami, fragmenty niezapomnianych koncertów, wypowiedzi dawnych gwiazd, a także przemieszczamy się po współczesnej Hawanie – pięknej ruinie, która mimo wszystko nadal zachwyca.

 

Zanim zapadnie noc

reż. Julian Schnabel
Produkcja: USA
Rok wydania: 2000

Biograficzna produkcja ukazująca życie kubańskiego pisarza i poety Reinalda Arenasa (w tej roli nominowany do Oscara Javier Bardem). Reinald urodził się i dorastał w biednej rodzinie, wychowywany był  przez matkę. Niezwykle inteligentny chłopiec obserwując i zachwycając się otaczającym go światem opisywał wszystko w swojej poezji. Jako młodzieniec wstąpił w szeregi powstańców dowodzących przez Fidela Castro, którzy dążyli do obalenia władzy dyktatora Batisty. Po rewolucyjnym sukcesie, Reinald wstępuje do rządu nowego władcy. W późniejszych latach rozpoczyna naukę na Uniwersytecie w Hawanie, gdzie bierze udział w homoseksualnych manifestach, za które trafia do więzienia. Po dwóch latach odsiadki, poeta decyduje się na wyjazd do Nowego Jorku, by kontynuować swoją karierę pisarza. Wyjeżdżając z Kuby, nie zdawał sobie sprawy, że już nigdy więcej nie powróci do swojej ojczyzny.

W filmie ukazane są nie tylko bunt, przestępczość czy rewolucja, ale także zamiłowanie młodego i nieco zagubionego chłopaka do literatury i nauki. „Zanim zapadnie noc” pokazuje niezwykłą historię życia wielkiego poety Arenasa –  buntownika i homoseksualisty pełne przygód: bunt, więzienie, sukcesy, homoseksualizm, emigracja oraz samotne życie aż do śmierci.

 

Hawana

reż. Sydney Pollack
Produkcja: USA
Rok wydania: 1990

Po raz kolejny przenosimy się do Hawany w roku 1958. W tamtych czasach  nazywane było „najseksowniejszym miastem świata”. Pokerzysta Jack (Robert Redford) ma wielki i ambitny plan zgarnięcia wysokiej puli w grze. Nie przejmuje się wizją nadchodzącej rewolucji – nikt i nic nie zdoła pokrzyżować jego planu. Jednak los lubi płatać figle i w najmniej spodziewanym monecie wywrócić dotychczasowe życie do góry nogami. Jack poznaje piękną Robertę (Lena Olin), jak się okazuje – żonę jednego z rewolucjonistów Arturo (Raul Julio). Gdy Arturo zostaje zatrzymany i zamknięty w więzieniu, między Jackiem i Robertą rodzi się ognista miłość, która jednak zagraża pokerowym planom o wielkiej wygranej.

Film w reżyserii Sydneya Pollacka oparty jest na podstawie powieści Judith Rascoe. Jest to również remake „Casablanki” z 1942 roku.  Produkcja pokazuje, jak wiele dla miłości zdolny jest poświęcić człowiek, byleby tylko być z ukochaną osobą, nie biorąc pod uwagę żadnych konsekwencji.

Poprzednie filmowe wpodróże:

Meksyk: Kino z Meksykiem w tle

Włochy: Kino z Italią w tle

Afryka: Kino z Afryką w tle

Grecja: Kino z Grecją w tle