Anna B. Kann „Barcelona na zawsze”

1470743333-65„Barcelona na zawsze” to już trzecia część serii opowiadająca o losach Ewy oraz jej rodziny i najbliższych przyjaciół. Ewa powraca ze słonecznej Barcelony, gdy dowiaduje się o śmierci swojego męża. Mimo, że od dawna nie łączyło ich żadne uczucie, a ich małżeństwo istniało tylko na papierze, śmierć małżonka bardzo odbiła się na zdrowiu psychicznym Ewy. Kobieta coraz bardziej pogrąża się w depresji i zdaje się, że nic ani nikt nie zdoła jej z niej wyciągnąć. W jednej chwili Ewa zostaje sama i ma na utrzymaniu dwie córki. Z pomocą nadchodzi Janusz – mężczyzna, który od dawna skrywa głębokie uczucia względem Ewy, jednak ta nie odwzajemnia ich. Jej myśli ciągle wracają do Paco, którego zostawiła w Barcelonie. Mimo tego, że wokół siebie ma wiele życzliwych osób, jednak nikt z nich nie potrafi zrozumieć jej żałoby.

Historia Ewy i jej najbliższych jest jak z życia wzięte. Może nie każdy o tym mówi wprost, ale wiele silnych i niezależnych kobiet zmaga się z takimi problemami psychicznymi i emocjonalnymi jak główna bohaterka. Śmierć męża, potem ukochanego psa oraz rozstanie z kochankiem mocno odcisnęły swoje piętno. Przez pewien czas Ewa nie jest w stanie wyjść z łóżka, mimo tego, że musi zaopiekować się swoimi dwiema córkami. Na szczęście ma wokół siebie troskliwych i opiekuńczych przyjaciół, którzy są w stanie porzucić na chwilę swoje życie prywatne, by spieszyć z pomocą potrzebującej. Ewa idzie do lekarza, ale dzięki wsparciu bliskich uczy się rozróżniać naturalny smutek od choroby.

Jeśli ktoś nie czytał pozostałych dwóch części „Do zobaczenia w Barcelonie” oraz „Powrót do Barcelony”, niech się nie martwi, że coś go ominie. Wręcz przeciwnie, gdyż autorka sprytnie przypomina nam fabułę poprzednich książek. Może akcja nie jest zbyt dynamiczna, ale Anna B. Kann potrafi niesamowicie zaciekawić i wciągnąć w głąb fabuły. Stylistyka i język powieści są bardzo lekkie, a jednocześnie barwne. Nie jest trudno wyobrazić sobie sytuacje, miejsca oraz osoby, które zostały przedstawione w sposób niezwykle obrazowy.

„Barcelona na zawsze” autorstwa Anny B. Kann, to bardzo emocjonująca powieść o dokonywaniu wyborów, które nie zawsze są dobre oraz o tym, że na dokonanie istotnych zmian w życiu nigdy nie jest za późno. Potrzeba tylko odwagi, by zacząć działać.

http://dlalejdis.pl/artykuly/barcelona_na_zawsze_recenzja

Reklamy

Być jak Antoni Gaudí

Nazywany jest twórcą bajkowej architektury, a budowle jego projektów stały się symbolem stolicy Katalonii i są rozpoznawane na całym świecie. Wszyscy wiedzą co to Sagrada Familia, nawet jeśli nigdy nie byli w tym mieście. Z kolei Park Güell jest ulubionym miejscem schadzek zakochanych par. Mieszkańcy Barcelony mają powody do dumy, gdyż żadne inne miasto nie może pochwalić się tak wybitnym architektem, z tak bujną wyobraźnią.

Antoni_Gaudi_1878Dzieciństwo i kariera

Antonio Gaudí, a właściwie Antoni Plàcid Guillem Gaudí przyszedł na świat 25 czerwca 1852 w miejscowości Reus w Katalonii. Mieszkańcy oddalonego o kilka kilometrów niewielkiego Riudoms uparcie twierdzą jednak, że mistrz urodził się u nich i do dziś spierają się o swojego artystę.

Gaudí był bardzo chorowitym dzieckiem – cierpiał na reumatyzm, przez co rzadko kiedy opuszczał dom. Niektórzy twierdzą, że to właśnie wtedy wykształciła się u niego niezwykła wyobraźnia. Był samotnikiem i sprawiał wrażenie człowieka pogrążonego we własnym świecie. Choroby, z którymi borykał się w latach młodzieńczych wpłynęły też na jego późniejszy, aktywny tryb życia oraz dbałość o dietę (Gaudí był wegetarianinem).

Artysta swoją naukę rozpoczął w Reus, w szkole pijarskiej. Jak sam twierdził, zawdzięczał jej poznanie prawdziwej wartości nauki chrześcijańskiej, która miała ogromny wpływ na jego twórczość. Nie był pilnym uczniem, ale był świetny w tworzeniu rysunków do gazetki szkolnej i scenografii. Już w tym okresie swojego życia, Gaudí próbował zaprojektować restaurację klasztoru w Poblet.

W 1876 r. wraz z ojcem i siostrzenicą przeprowadzili się do Barcelony. Tam też rozpoczął studia w Escula Tecina Superior de Arquitectura. Z powodu kłopotów finansowych zmuszony był podjąć się pracy. Zarabiał jako asystent barcelońskich architektów: Francisco Villara, Josepa Fontsere i Joana Martorella. To właśnie ten ostatni wprowadził Gaudíego na salony architektury. W 1878 r. dzięki nowatorskim projektom i świetnemu rysunkowi, młody architekt otrzymał dyplom i rozpoczął praktykę zawodową.

Twórczość Gaudíego

Na początku kariery zawodowej Artysta brał każde zlecenie: projektował kioski, bramy wjazdowe, płoty i mury. Dzięki znajomościom ze słynnymi architektami nie narzekał na brak klientów. Jego projekt gabloty dla sklepu fabrykanta rękawiczek, Esteve Comelli, doczekał się premiery na Wystawie Światowej w Paryżu w 1878 roku.

(tapeciarnia.pl)207736_barcelona_modernistyczne_budynki_projektu_gaudiego_panorama_miastaPierwszym poważnym projektem była praca nad rezydencją dla przedsiębiorcy Manuela Vicensego. Casa Vicens łączyła w nowatorski sposób wpływy mauretańskiej architektury z neogotykiem. Przełomowym momentem w życiu architekta było poznanie Eusebio Güell, z którym połączyła go wieloletnia przyjaźń. Barceloński przemysłowiec docenił pomysły młodego architekta i był fundatorem oraz wykonawcą wielu jego projektów.

W twórczości Gaudíego można znaleźć odniesienia do gotyku. Jego znakiem rozpoznawczym było użycie łuków, płynnych zawiłych deseni i organicznych form. Architekt tworzył budynki przypominające kształty, które można znaleźć w przyrodzie i podwodnym świecie. Testował różne materiały, a na etapie projektowania wykorzystywał lustra i zwierciadła. Wszystko po to, aby stworzyć takie dzieła jak: Casa de los botines w León, Park Güell, Casa Batlló, Casa Milà (La Pedrera), Villa Qiujano czy wreszcie Sagrada Familia.

La Sagrada Familia

To bez wątpienia najważniejsze dzieło jego życia. Prawdopodobnie żaden inny przybytek sakralny na świecie nie wzbudza tylu emocji co ta barcelońska katedra. Jest jedną z najbardziej charakterystycznych budowli jakimi może pochwalić się Hiszpania.

W 1883 roku Gaudí przejął kierownictwo prac nad rozpoczętą rok wcześniej budową kościoła, która w założeniu miała być katedrą biedaków. Początkowo bazylika była bardzo prosta – kościół w stylu neogotyckim na planie krzyża. Gaudí dostosował projekt do swojego stylu, nadając mu niepowtarzalny charakter i spędzając nad nim 15 ostatnich lat swego życia. W chwili jego śmierci gotowa była tylko jedna z trzech głównych fasad. Niemniej prace budowlane były nadal kontynuowane i trwają po dzień dzisiejszy.

Projektując katedrę, Gaudí czerpał inspirację ze świata przyrody, która miała przypominać jeden, ogromny organizm. Każdy z elementów bazyliki różni się od innych i był rzeźbiony osobno, zgodnie z zasadą, że w przyrodzie nie ma dwóch jednakowych rzeczy. Główna część kościoła (Fasada Narodzenia, złożona z trzech portali: Wiary, Nadziei i Miłości) ukończona była jeszcze za życia Artysty. Od ponad 20 lat w budowie jest natomiast Fasada Pasji, którą tworzą smutne figury wyrażające bolesne tajemnice różańca. Nad kościołem wznosi się osiem z dwunastu zaplanowanych iglic, symbolizujących dwunastu apostołów i mierzących ponad 100 metrów wysokości.

Choć La Sagrada Familia powstaje już przez ponad sto lat, z powodu deficytu finansowego daleko jeszcze do jej całkowitego ukończenia, które jest przewidziane na rok 2026. Problemem są również projekty Gaudíego, zniszczone w czasie wojny domowej. Mimo tego nawet niedokończona bazylika robi ogromne wrażenie i jest  obowiązkowym punktem w trakcie wycieczki po Barcelonie.

sagrada-familia

Tragiczna śmierć

Praca nad budową bazyliki była sensem życia Gaudíego, dlatego też w 1920 r. postanowił zamieszkać na placu budowy. Coraz bardziej tracił też wówczas kontakt ze światem, a jego stan zdrowia bardzo się pogarszał. Regularnie chodził jednak do odległego o 15 km kościoła Santo Felipe Neri. Ta codzienna pielgrzymka wymagała przejścia przez ruchliwą ulicę Gran Via, a widok przejeżdżających tam tramwajów ogromnie go denerwował. To właśnie jeden z nich 17 czerwca 1926 roku doprowadził do tragicznego wypadku, w wyniku którego artysta został potrącony. W szpitalu nikt nie był w stanie go rozpoznać i został wzięty za włóczęgę, ponieważ miał na sobie kapcie i ubranie związane sznurkiem, z kieszeniami pełnymi orzechów. Zmarł w przeciągu trzech dni.

Jego śmierć bardzo poruszyła mieszkańców Barcelony. Na ulicach zgromadziły się tysiące żałobników, a na pogrzeb przyszły tłumy. Chociaż nie wszyscy byli wielbicielami architektury Gaudíego, to podziwiali go jako człowieka i lokalnego patriotę, który gorąco kochał Katalonię i rzadko ją opuszczał. Wedle własnego życzenia, artysta został pochowany w podziemiach katedry, a do jego grobu każdego roku tłumnie przybywają pielgrzymki.

Darmowe atrakcje Barcelony, czyli jak zwiedzić miasto i nie wydać ani grosza

Jedno jest pewne – w Barcelonie nie można się nudzić. Miasto urzeka swoim urokiem, licznymi zabytkowymi budynkami oraz uroczymi parkami. Niestety za wstępy do większości atrakcji trzeba płacić. Dlatego do stolicy Katalonii najlepiej przyjechać w pierwszą niedzielę miesiąca, bo właśnie wtedy miasto pozwala się poznać – zupełnie za darmo.

Muzeum Pabla Picassa

Muzeum dedykowane najsłynniejszemu hiszpańskiemu malarzowi XX wieku jest prawdziwą kopalnią wiedzy na temat tego artysty. Aktualnie znajduje się tam ponad 4500 dzieł Picassa. Poza najbardziej znanymi obrazami, można również podziwiać pierwsze szkice, które wykształciły jego unikalny styl. Niestety na co dzień wstęp do muzeum jest płatny. Jedynie w każdą niedzielę po godz. 15-tej można podziwiać dzieła malarza bez wydawania pieniędzy. Także w każdą pierwszą niedzielę miesiąca (w godzinach otwarcia, 10-20) władze muzeum postanowiły, że wstęp dla zwiedzających będzie darmowy. Warto tak zaplanować swój czas, by w niedzielne popołudnie zajrzeć do tej instytucji kulturalnej i zachwycić się obrazami artysty reprezentującego sztukę nowoczesną.

wczesne-lata-wystawa-malarstwa-hiszpanskiego-malarza-pabla-picassa-w-muzeum-picassa-w-barcelona-hiszpania-V1_MAIN-514fot. praktycznepodroze.pl

MNAC – Narodowe Muzeum Sztuki Katalońskiej

To idealne miejsce dla zwolenników szeroko rozumianej sztuki. Zwiedzając przestronne wnętrza, można podziwiać antyki europejskiej sztuki średniowiecznej: obrazy, rzeźby, rysunki, grafikę, fotografię, monety, a także meble. Większość tamtejszych okazów pochodzi z rejonu Katalonii, ale pojawiają się także eksponaty z całego kraju, a także i kontynentu. Najsłynniejsze okazy w MNAC to Absyda z Santa Maria d’Aneu, freski z Sant Climent de Taull, Madonna Miłosierna Fra Angelica, czy meble zaprojektowane przez Gaudi’ego. Także budynek muzeum przykuwa uwagę swoją niecodzienną architekturą. Wyraźnie widać podobieństwo do Bazyliki Św. Piotra (kopuła) czy do Katedry Giralda w Sewilli. Co ciekawe, został wybudowany w 1929 roku w związku z Wystawą Światową, a po jej zakończeniu… miał zostać zburzony.

W każda pierwszą niedzielę miesiąca, w godzinach 10-15 można bezpłatnie zwiedzać wnętrza MNAC.

montjuic-castle-front-fountains_0
fot. www.bcncatfilmcommission.com

Muzeum Historii Katalonii 

Muzeum dedykowane jest tylko tej części Hiszpanii. Jego inicjatywa ma na celu uświadamiać społeczeństwu, że Katalończycy mają bogatą kulturę, historię i obyczaje. Eksponaty związane są bezpośrednio z Katalonią i Katalończykami. Muzeum dzieli się na kilka sekcji, które w całości składają się na stała ekspozycję: Korzenie, Narodzenie Narracji, Morze, Na krawędzi imperium, Wiek pary, Wiek elektryczności, Klęski i odrodzenie.

Do muzeum można wejść za darmo w każdą pierwszą niedzielę miesiąca, od godz. 10:00 do 14:00.

hi_bcn_historii_kataloniifot. barcelona.hiszpania.travel

Pałac Güell

Został zaprojektowany przez Antonio Gaudi’ego w latach 1885-1890. W tamtym okresie architekt nie był jeszcze sławny, dlatego razem z radnym Barcelony wspólnie stworzyli projekt rezydencji. Güell poprosił Gaudi’ego by ten przygotował koncepcję prywatnej rezydencji, która mógłby chwalić się przed znajomymi i współpracownikami. Miały się tam odbywać wystawy, koncerty i inne wydarzenia kulturalne. Tak jak pozostałe dzieła architektoniczne Gaudi’ego, budynek również jest oryginalny i nowatorski. Do roku 1936 mieszkała w nim cała rodzina Güell. W 1984 roku obiekt został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Darmowy wstęp obowiązuje w każdą pierwszą niedzielę miesiąca oraz 23.04, 18.05 i 24.09 (10-13.45 i 13.30 zimą, 10-15.15 i 15-19 latem).

palau-guell-facade-fromfot. www.tripadvisor.com

CosmoCaixa

Miejsce to wcześniej znane jako Muzeum Nauki. Budynek powstał w latach 1904-1909 i początkowo służył jako azyl dla niewidomych. CosmoCaixa oferuje szereg ciekawych atrakcji: wystawy stałe i czasowe, planetarium czy wystawy interaktywne, których śmiało można dotknąć. W budynku znajduje się również księgarnia, sklepik z pamiątkami, centrum nauczania oraz biblioteka. Można powiedzieć, że CosmoCaixa to kataloński odpowiednik Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.

 Do obiektu można wejść bez żadnych opłat w każdą pierwszą niedzielę miesiąca w godz. 10-20.

 BarcelonaCosmoCaixa-T24-afot. bcnshop.barcelonaturisme.com

Muzeum Historii Barcelony

Muzeum proponuje ciekawą, innowacyjną strukturę zwiedzania. Na całość składają się budynki (a jest ich łącznie 6), które rozmieszczane są w różnych częściach miastach, a to z kolei jest dobrą okazją do lepszego poznania Barcelony. W swojej ofercie posiada zbiory z ponad 2000 lat historii Barcelony, tym samym przedstawiając jej niezwykłe dziedzictwo kulturowe. Głównymi atrakcjami są wykopaliska archeologiczne prowadzone pod Placa del Rei w samym centrum miasta oraz podziemna część archeologiczna, w której znajdują się pozostałości po rzymskim mieście Barcino.

Wstęp do muzeum jest darmowy w każdą niedzielę od 15.00 (IV-IX czynne do 20.00; X-III od 16-19.00).

b6bbc7ed-ab82-4f54-87cb-4a7069dc011bfot. diy.eueueu.com

Parlament

Usytuowany jest w urokliwym Parc de la Ciutadella, a jego historia sięga XVIII wieku. Historia Parlamentu jest bardzo ciekawa, ale również bardzo chaotyczna. Pierwotną przeznaczeniem budynku była obrona oraz przechowywanie broni. W latach późniejszych architekt Pere Falques chciał przemienić go na Pałac Królewski, wzorowany na Operze w Paryżu. W przeciągu kilkudziesięcioleci gmach adaptowany był na m.in. na Muzeum Narodowe i parlament. Budynek wykonany jest z kamienia wydobywanego z Montjuic, zaś wnętrza zdobią popiersia wybitnych osobistości związanych ze sztuką Katalonii.

Do Parlamentu można wejść w każdą sobotę w godzinach  10-18.30 oraz niedzielę między 10 a 13.30. Parlament jest nieczynny dla zwiedzających przez cały sierpień.

kvesp0164sfot. www.aviewoncities.com

http://www.podroze.pl/swiat/europa/hiszpania/barcelona/darmowe-atrakcje-barcelony-czyli-jak-zwiedzic-miasto-i-nie-wydac-ani-centa/5087/

Nina Majewska-Brown „Wakacje”

wakacje-b-iext29176140Wakacje to czas beztroski, odpoczynku, odkrywania piękna świata oraz całkowita regeneracja fizyczna i psychiczna. Samo słowo wakacje kojarzy nam się z czymś przyjemnym, co wywołuje na naszych twarzach szeroki uśmiech. Co może być przyjemniejszego niż dwa tygodnie w cudownej Barcelonie w otoczeniu ukochanych i najważniejszych osób w życiu? Dla bohaterki „Wakacji”, Niny wymarzone wakacje przekształciły się w prawdziwą tragedię.

Nina Brown wraz z mężem Bartkiem oraz dwójką dzieci: Jaśkiem i Klarą, wybierają się na dwutygodniowe wakacje do stolicy Katalonii. Zapowiada się cudowny czas spędzony w gronie najbliższych: odpoczynek na plaży, zwiedzanie urokliwej Barcelony, próbowanie lokalnych specjalności oraz poznawanie hiszpańskich tradycji i kultury. Na ten wyjazd Nina odkładała pieniądze przez cały rok, dlatego też nie pozwoli, żeby cokolwiek popsuło jej cudowne plany. Niestety nie na długo będzie mogła cieszyć się spokojem i rodzinnym szczęściem. Niespodziewany przyjazd teściów niszczy całą atmosferę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że starsi państwo Brown od bardzo dawna nie żyją w zgodzie z synem i jego rodziną. Nie wspominając o całkowitej nieakceptacji swojej synowej, o czym nie pozwalają jej zapomnieć na każdym kroku. W związku z tym, wakacje zmieniają się w uciążliwą walkę z żywiołem, którego nie można w żaden sposób ujarzmić. Jednak to dopiero tylko przedsmak tego, co tak naprawdę spotka Ninę.

Gdy zaczęłam lekturę „Wakacji” sądziłam, że będzie to lekka, przyjemna, wakacyjna książka, bez żadnego głębszego przesłania. Przez pierwszych kilkadziesiąt stron tak właśnie było. Jednak akcja, która miała miejsce w dalszej części książki wstrząsnęła mną, i to dosłownie. Takiego zwrotu akcji nigdy się nie spodziewałam. Pewnie mało który czytelnik oczekiwał takiego obrotu wydarzeń.  Od tamtego momentu czytelnik (w tym również ja) doświadcza zupełnie innej gamy emocji.  Lekkość, humor i harmonia zostaje zastąpiona współczuciem, niepewnością i strachem o przyszłość bohaterki.

Miałam wrażenie, że wydarzenia z życia bohaterki wydarzyły się naprawdę w życiu autorki. Styl pisarki jest tak bezpośredni, wiarygodny, a przede wszystkim szczery sprawia, że nie da się myśleć inaczej. Jeśli tak jest, to szczerze współczuję autorce. Przyznam, że nie wiem jak ja zachowałabym się w skórze bohaterki. Pewnie kompletnie bym się załamała i zupełnie odcięła od świata. Tymczasem Nina mimo coraz to nowych przeciwności losu nie poddaje się  i w każdej dramatycznej sytuacji stara się znaleźć rozwiązanie. Jednak przekorny los rzuca jej pod nogi kolejne kłody. Za każdym razem wydaje się, że jest to cios poniżej pasa… Czy Nina zdoła podnieść się po kolejnych uderzeniach? Sama również jestem tego ciekawa.

„Nie ocenia się książki po okładce” – to dobrze znane stare powiedzenie, ale już sama okładka książki przykuła moją uwagę. Oczywiście oprawa „Wakacji” z kolorowymi krajobrazami Barcelony sugeruje zupełnie inną zawartość, niż jest naprawdę. Jedyne, co mnie raziło to spora ilość wulgaryzmów i nowoczesnego/młodzieżowego słownictwa, którego czasami nie rozumiałam.

Debiutancka powieść Niny Majewskiej-Brown to świetna lektura nie tylko na upalne, letnie popołudnia. Autorka udowodniła, że potrafi zaskoczyć czytelnika, wprowadzając niespodziewane zwroty akcji. Z pewnością „Wakacje” na długo zapadną w pamięć czytelnika, jednocześnie zabierając kawałek serca. Co więcej, sprawią, że w oku zakręci się łezka. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki Niny Majewskiej-Brown.

http://dlalejdis.pl/artykuly/wakacje_recenzja

Katarzyna Wolnik-Vera „Przystanek Barcelona”

przystanek-barcelona01Do Barcelony przybyłam latem ubiegłego roku. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Od pierwszych chwil wiedziałam, że znalazłam swoje miejsce na ziemi. Stolica Katalonii potrafi w sobie rozkochać na dobre nie jednego turystę. Dlatego też lektura przewodnika po Barcelonie „Przystanek Barcelona” autorstwa Katarzyny Wolnik-Very była dla mnie wzruszającym powrotem do tego przepięknego miasta.

Autorka pochodzi z Katowic, ale kilka lat temu wyszła za mąż za Katalończyka i na stałe osiadła w Barcelonie. Ukończyła filologię polską, a po studiach pochłonęła ją praca dziennikarska. W pogoni za miłością postanowiła przeprowadzić się na drugi kraniec Europy. Aktualnie prowadzi rozmowy z cudzoziemcami w lokalnym radiu, organizuje śluby i zaręczyny w Barcelonie i robi zdjęcia. W wolnych chwilach zajmuje się blogowaniem.

Katarzyna Wolnik-Vera pokazuje nam różne oblicza stolicy Katalonii. Na samym początku oprowadza nas po jej romantycznej części: ulicy Zakochanych i ulicy Pocałunków, nastrojowych parkach oraz Magicznej Fontannie. Dzięki niej poznamy Barcelonę z wysokości (bo jak się okazuje) znajduje się tam aż dwadzieścia punktów widokowych, z których rozciąga się zapierająca dech w piersiach panorama miasta. Kolejnym punktem zwiedzania jest Plac Kataloński – według mieszkańców to samo centrum miasta. Właśnie tam odbywają się wszystkie ważne imprezy, festiwale oraz manifestacje. Oczywiście autorka dba o to, byśmy razem z nią nie ominęli najważniejszych architektonicznych atrakcji: Sagrada Pamilia, Park Guell, Casa Mila, Casa Battlo, MNAC czy Barri Gothic.

Poza sentymentalnym spacerem, autorka przekazuje nam garść praktycznych informacji. Przewodnik przede wszystkim jednak przybliża obyczaje mieszkańców, ich tradycję i kulturę: miłość do rumby i flamenco, szalone imprezy, lokalne fiesty, świąteczne zwyczaje, najlepsze muzea, kina i teatry. Podpowiada, gdzie tanio i dobrze zjeść, gdzie napić się dobrego wina, jakie pamiątki i gdzie je warto kupić. Ponadto dowiadujemy się skąd wzięła się nazwa miasta oraz czym charakteryzują się poszczególne dzielnice. Dzięki pisarce mamy okazje lepiej zagłębić się w historii miasta. Na koniec nie zabrakło praktycznych informacji, m.in. w jaki sposób dbać o bezpieczeństwo w Barcelonie, jak sprawnie poruszać się po mieście, gdzie nauczyć się języka, jak się zakwaterować oraz wiele innych tego typu ciekawostek.

Poza masą informacji nie tylko o samych atrakcjach, znajdziemy również wiele praktycznych wiadomości: co, gdzie, kiedy, w jakich godzinach, za ile. Obok znajduje się mnóstwo pięknych, kolorowych fotografii autorstwa Katarzyny Wolnik-Very. Dzięki temu zwiedzanie staje się jeszcze przyjemniejsze. Ten, kto pierwszy raz przybywa do Barcelony powinien mieć ze sobą „Przystanek Barcelona” a świetnie odnajdzie się w stolicy Katalonii. Zdecydowanie bardziej pozna miasto z tą książką niż z jakimś innym standardowym przewodnikiem.

Czy moja miłość była z wzajemnością? Myślę, że tak, gdyż miasto bardzo miło mnie przyjęło, było życzliwe, pomocne; nie spotkały mnie żadne nieprzyjemności. Siedząc na lotnisku, zanim jeszcze wyruszyłam w drogę powrotną wiedziałam, że niejeden raz tam powrócę. Odbywając czytelniczą podróż w głąb tego miasta i wracając wspomnieniami, moje serce zaczyna mocniej bić. W głębi duszy mam nadzieję, że Barcelona stanie się moim domem, tak jak stała się domem Katarzyny Wolnik-Very.

Za książkę dziękuję:

burda-ksic485c5bcki

„Trzy metry nad niebem”

Do tego filmu podchodziłam dwukrotnie. Za pierwszym razem obejrzałam kilkanaście minut i przyznam, że średnio mnie zainteresował. Dopiero po powrocie z Barcelony (w tym mieście rozgrywa się akcja „3MSC”) postanowiłam, że spróbuję jeszcze raz. Od tamtej chwili film „Trzy metry nad niebem” stał się jednym z moich ulubionych.

ttttttt

Historia wydaje się być banalna: ona – Babi (Maria Valverde) jest wzorową uczennicą, pochodzi z dobrej i zamożnej rodziny, natomiast on – Hache (Mario Casas) jest impulsywnym rozrabiaką i lekkoduchem, zaś jego ulubionym zajęciem jest ściganie się na motorze. Oboje pochodzą z zupełnie dwóch różnych światów. On jest typem faceta, którego pragnie mieć każda kobieta. Ona spokojna i ułożona nastolatka z wielkimi planami na przyszłość. Ku zaskoczeniu wszystkich – ich drogi łączą się ze sobą. Począwszy od wzajemnej niechęci, poprzez nienawiść i złość, między tą dwójką urodzi się wyjątkowa miłość. Babi i Hache przeżyją wiele niezapomnianych chwil, ale również nie obejdzie się bez wielkich dramatów. Czy ich miłość jest tak silna, że pokona wszystkie przeszkody, które stawia im los?

trzy_meetry_wd_orig

tumblr_ngcl4699YI1sfky1xo1_500

Mimo (pozornie) banalnej historyjki, fabuła pochłonęła mnie kompletnie. Poza początkową niechęcią między głównymi bohaterami, przez pączkująca miłość, a skończywszy na licznych dramatach i tragedii, film ma w sobie to coś, co sprawia, że wciąż się chce go oglądać. Może chodzi o ideę prawdziwej, namiętnej, intensywnej i jedynej miłości, którą każdy z nas pragnie znaleźć? Hache i Babi stworzyli tak intymną atmosferę, że iskrzy między nimi przez cały film. Widać wielką chemię między aktorami. Swoją drogą – Mario i Maria od momentu zagrania w „3MSC” również w życiu prywatnym zostali parą.

tres_metros_sobre_el_5v_orig

trzy_meetryy__ZA_orig

Bardzo interesującą postacią jest Hache (a właściwie Hugo), którego zagrał Mario Casas. Przyznam szczerze, że hiszpański aktor jest tak przystojny, że nie można oderwać od niego wzroku, i to właśnie on sprawił, że każdego dnia mogę oglądać „3MSC” nie nudząc się ani minutę. Decydowanie jest najmocniejszym ogniwem całej produkcji 🙂 Wracając do Hache – chłopaka, który kiedyś był porządnym nastolatkiem do czasu kiedy nie dowiedział się o zdradach matki, która była dla niego autorytetem w każdej dziedzinie. Pobił kochanka matki i od tego czasu zmieniło się całe jego życie. Hache jest osobowością, której nie da się zapomnieć. Raz zimny jak lód, a innym razem czuły i opiekuńczy. Czasami trudno go rozgryźć i chyba to jest w nim takie intrygujące. W gruncie rzeczy jest to postać tragiczna, gdyż zatracił się w swojej nienawiści do tego stopnia, że nie potrafi ujarzmić swojej mrocznej strony, nawet w imię miłości do Babi. Z kolei Maria Valverde miała spore pole do popisu w roli Babi – dobrze przeniosła na ekran wszystkie emocje i humory swojej bohaterki. Jednak zdecydowanie pozostaje w cieniu swojego filmowego partnera.

tumblr_nblihyS9Sb1te0woro1_250

„Trzy metry nad niebem” jest ekranizacją książki włoskiego pisarza Federico Mocci. Z tego co wiem, to powstała również włoska wersja filmu. Nie oglądałam, więc nie mogę oceniać, ale z przeczytanych recenzji wynika, że włoski i hiszpański film różnią się niczym niebo a ziemia – oczywiście niebem jest hiszpańska produkcja J Powstała kontynuacja historii głównych bohaterów – „Tylko ciebie chcę”. Ukazuje dalsze perypetie Babi i Hache. Według mnie druga część jest zdecydowanie słabsza, ale o tym napiszę innym razem. Plotki głoszą, że w planach jest trzecia część filmu (i książki), zaś prace trwają nieustannie. Podobno zakończenie miłosnej trylogii ma być ukoronowaniem perypetii tej pary. Jestem bardzo ciekawa finału historii Hache i Babi i kto wie, może pojawi się happy end?

Paula Roc „Recepta na miłość”

recepta-na-milosc-front-1000pxSeriale medyczną przeżywają prawdziwy renesans. Telewizja dosłownie zalewa nas coraz nowszymi produkcjami z lekarzami w roli głównej. A jak ma się do tego literatura? Przyznam szczerze, że na książkę Pauli Roc skusiłam się nie ze względu na młodych lekarzy, a przede głównie dlatego, że akcja została osadzona w mojej ukochanej Barcelonie. Jednak „Recepta na miłość” zarówno rozczarowała mnie, jak i zaskoczyła.

Czy miłość i medycyna mogą iść w parze? Czy nauka i emocje są dobrym połączeniem? Jak się okazuje nie zawsze. Na samym początku poznajemy Magdę – studentkę medycyny, której cały świat legł w gruzach. Całkiem niedawno straciła przyjaciółkę, chłopaka i zawaliła wszystkie egzaminy, dlatego też zdecydowała się na przeprowadzkę do Barcelony i rozpoczęcie nowego życia. Zostawienie przeszłości za sobą może być bardziej skomplikowane niż się jej wydawało. W nowym miejscu pozna wiele osób, połączonych zawiłymi relacjami, zniszczonych od środka przez własne, skrywane głęboko tajemnice. W dalszych rozdziałach poznajemy innych bohaterów: Juana, którego ojciec jest znanym i poważanym lekarzem, jednak on sam nie czuje powołania lekarskiego; Roi – genialny młody chirurg, wypełniający pustkę związaną z chorobą matki i przelotnymi romansami; Irati – córka lekarki, szukająca pocieszenia i miłości w ramionach starszego chłopaka. Wydaje się, że wszyscy bohaterowie są inni, jednak to tylko pozory, bo jak się później okazuje, problemy całej czwórki zdają się mieć pewne powiązania. Stażyści w trudnych warunkach i okolicznościach zapoznają się ze specyfiką zawodu lekarza. Szybko sobie zdają sprawę z tego, że znacznie trudniejsze od medycznych przypadków jest życie codzienne.

Wielopodmiotowość powieści może wydawać się nieco chaotyczne, jednak to tylko pozory. Każde kolejne rozdziały stanowią kolorowe puzzle, które na ostatnich stronach ukazują nam sens i przesłanie przedstawionej historii. W międzyczasie autorka zapewnia czytelnikowi momenty wzburzeń, wzruszeń i takich, które spędzają sen z powiek nawet najbardziej doświadczonym lekarzom. Na dodatek znajdziemy też sporo fragmentów o miłości, prawdziwej przyjaźni i skomplikowanych relacjach damsko-męskich.

Jak wspomniałam wcześniej, „Recepta na miłość” zarówno miło mnie zaskoczyła, jak również nieco rozczarowała. Zanim zaczęłam czytać tę książkę, byłam przekonana, że to typowe „romansidło” dla kobiet głodnych pokręconych romansów, intryg i zdrad. Nic bardziej mylnego! Akcja, którą stworzyła autorka pochłonęła mnie od samego początku. Z niecierpliwością czekałam na moment, w którym wszystkie elementy układanki ułożą się w całość. Z drugiej strony po opisie książki oczekiwałam, że wraz z początkującymi lekarzami, będę poznawać Barcelonę razem z nimi. Jednak opis tego pięknego miasta stanowi bardzo ubogie tło dla historii, które toczą się na kartach powieści. Jeśli fabuła książki zostaje umieszczona w tak pięknym i nastrojowym miejscu, oczekiwałam, że będzie ono ważnym elementem lektury. Szkoda, bo bardzo lubię czytać o stolicy Katalonii i za każdym razem na nowo ja odkrywać.

Książka Pauli Roc wciągnęła mnie bez reszty, a losy bohaterów stają się coraz ciekawsze z każdą kolejną stroną. Powieść jest doskonałą propozycją na spędzenie przyjemnego, relaksującego wieczoru. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Język jest prosty, akcja gładko sunie do przodu, a losy bohaterów są bardzo ciekawe. Nie jest to może jakieś wybitne dzieło, którym zachwycać się będą przyszłe pokolenia, ale z czystym sumieniem mogę polecić „Receptę na miłość” każdemu, kto chce się zrelaksować i oderwać na chwilę od problemów dnia codziennego.

Za książkę dziękuję:

sqn