W greckiej kuchni

Kuchnia grecka jest jedną z najsmaczniejszych na świecie. Jednocześnie jest jedną z moich ulubionych. Kuchenne tradycje sięgają kilku tysiącleci wstecz, ale od czasów starożytnych jej podstawę niezmiennie stanowi śródziemnomorska trójca: pszenica, oliwa, wino. Równolegle z kolejnymi wydarzeniami historycznymi, potrawy ewoluowały – ciągle żywe są w niej wpływy kuchni rzymskiej, tureckiej, perskiej, arabskiej, bałkańskiej, a nawet i słowiańskiej.

34c9b21d2eb71bd8c27bf6c5930d18b8fot. odkryjgrecje.pl

W związku z ciepłym klimatem jaki panuje w Grecji, na stołach królują potrawy ze świeżych warzyw: oberżyny, cukinii, papryki, sałaty, szpinaku oraz roślin strączkowych, zwłaszcza z soczewicy, fasoli, ciecierzycy. Z kolei górzyste tereny tego kraju, których nie brakuje sprzyjają hodowli baranów i kóz – mięso jagnięce i baranina cieszą się tutaj ogromną popularnością. Kozie mleko, równie często co krowie, wykorzystywane jest tam do produkcji serów, spośród których kilka np. feta, nie jest produkowanych w żadnym innym kraju świata poza Grecją. W związku z tym, że jest to kraj tysiąca wysp, lokalnymi specjałami są potrawy rybne oraz owoce morza. To wszystko składa się na to, że przysmaki pochodzące z tego śródziemnomorskiego kraju należą do najsmaczniejszych i najzdrowszych na świecie.  A jest się czym zachwycać:

Musaka

Absolutny numer jeden greckiej kuchni (i mój osobisty). Plastry bakłażana, plastry ziemniaków, mielone mięso wieprzowe i gruba warstwa sosu beszamelowego, a wszystko to zapieczone w piekarniku – przygotowanie musaki wydaje się być banalnie proste. Jednak ci, którzy kiedykolwiek próbowali ją przyrządzić, mają zupełnie inne zdanie na ten temat.

musaka_greckafot. dietmap.pl

Tzatziki

Co prawda to nie potrawa, ale dodatek ten jest podstawą każdej greckiej potrawiy. Cieszy się ogromną międzynarodową sławą. Tzatzki trzeba przyrządzać tylko i wyłącznie z użyciem prawdziwego, greckiego jogurtu, bo to właśnie w nim tkwi cały sekret. Poza wspomnianym jogurtem, posmakujemy tam świeżego ogórka, czosnku, szczypty soli i pieprzu kilka kropel octu winnego. Najlepiej smakuje jako dodatek do pieczonych lub grillowanych mięs lub ziemniaków.

tzatziki_35fot. cookdiary.net

Souvlaki

Mięso, kilka frytek, pomidory, cebula, czasem także sałata oraz sos tzatziki lub musztardowy, wszystko to ciasno zawinięte w pitę – fast food w greckim wykonaniu. Nazwa ta dosłownie znaczy szaszłyk, bo w tradycyjnej postaci potrawa ta to po prostu grillowane na patyczkach mięso. Zawijanie szaszłyków z dodatkami w pitę przyszło dopiero z czasem. Oprócz souvlaki z grillowanym kurczakiem czy wieprzowiną bardzo popularne są także te z gyrosem, kebabem, nieco rzadziej wybiera się te z bekonem, z kiełbasą, ale i istnieje również wersja dla wegetarian.

15419350_1183688301666485_794819791_o

Gemista

Czyli faszerowane papryki, pomidory, nierzadko także cukinie i bakłażany. Tak samo lubiane są tutaj dwie wersje farszu, z samego ryżu i z ryżu z mięsem mielonym. Całość zapieka się mocno skropione oliwą z oliwek, zazwyczaj razem z kawałkami ziemniaków, które miękną i wchłaniają tworzący się sos z warzyw.

gemistafot. mylania.com

Pastitsio

Wyglądem przypomina wspomnianą musakę, ale bakłażan i ziemniaki zastąpione zostają grubym makaronem w kształcie rurek. Ta potrawa to doskonały przykład włoskich wpływów w tutejszej kuchni. Można rzec, że to lasagne w greckiej wersji.

img_1909fot. athenianfoods.com

Horiatiki

Jest jedna z najpopularniejszych sałatek świata. Tradycyjny ser feta w połączeniu z pomidorami, ogórkami, zieloną papryką, czerwoną cebulą, czarnymi oliwkami, oliwą z pierwszego tłoczenia i szczyptą oregano – to cały sekret tego „dania”. Bezapelacyjnie króluje na stołach greckich domów i tawern, zaś sami Grecy nie potrafią sobie bez niej wyobrazić jakiegokolwiek posiłku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

fot. albumarium.com

Ouzo

Greckie specjalności to nie tylko jedzenie. Ten miejscowy trunek ma moc 48% (czyli więcej niż polska wódka) oraz posmak anyżku. Jedni ją uwielbiają i rozkoszują się każdym łyczkiem, drudzy wprost nienawidzą, a na samo wspomnienie na ich twarzach pojawia się grymas niezadowolenia. Ciekawostką jest, że w połączeniu z wodą (np. lodem) zmienia kolor na mleczny.

3915769_orig

fot. best.ntua.gr

Tapas – kulturowa wizytówka Hiszpanii

Dla Hiszpanów tapas to nie tylko jedzenie, ale przede wszystkim sposób życia. Czasem w połączeniu z winem traktowane są jako przystawka, a czasem są daniem głównym samym w sobie.

Historia tapas jest długa, jednak nieodłącznie związana ze stylem życia Hiszpanów. Z Andaluzji, z której się wywodzą, powędrowały do innych regionów Hiszpanii, gdzie zyskały też swoje własne nazwy: na północy, w Aragonii i regionie Nawarry mówi się na nie alifara, zaś w Kraju Basków – poteo.

Zdaniem Hiszpanów tapas to jedna z najlepszych rzeczy, jaką mogą chwalić się przed zagranicznymi turystami. Nic więc dziwnego, że na ich cześć stworzono nawet Międzynarodowy Dzień Tapas, który co roku obchodzony będzie w każdy trzeci czwartek czerwca.

B5016_190948_007564fot. www.inmsol.com

Historia tapas

W języku hiszpańskim słowo tapa oznacza przykrywkę, wieczko, natomiast czasownik tapar znaczy przykrywać. Zastanawiacie się pewnie, co wspólnego z jedzeniem ma przykrywka? Ma i to całkiem sporo! Łączy się to z jedną z legend i genezą powstania tych hiszpańskich smakołyków…

A wszystko za sprawą króla Alfonsa XIII. Podczas swojej podróży do Kadyksu, przejeżdżając przez jedną z wiosek, władca postanowił zatrzymać się w miejscowej gospodzie, by napić się wina. W pewnym momencie zerwał się silny wiatr. Kelner, by uchronić trunek przed dostaniem się do niego pyłu i owadów, zmuszony był przykryć kieliszek czymkolwiek, co miał pod ręką. Przypadek sprawił, że był to plasterek hiszpańskiej szynki jamón serrano. Patent na ochronę zawartości szklanki przed kurzem i muchami wydał się królowi nie tylko praktyczny i rozsądny, ale także godny powszechnego zastosowania i ogłoszenia go mianem nowej hiszpańskiej tradycji.

Inna wersja tej historii mówi, że w barach spontanicznie wszedł w życie zwyczaj przykrywania kawałkami jedzenia butelek wina. Miało to spowolnić tempo upijania się gości, a w szczególności woźniców, którzy przez swoje zamiłowanie do nadmiernego picia alkoholu, doprowadzali do wielu wypadków drogowych.

To jednak nie koniec pogłosek jakie krążą na temat historii tapas. Inna, równie popularna legenda mówi, że to król Alfons X, zwany „Mądrym”, żyjący w XIII wieku był pomysłodawcą tapas. Zgodnie z tym podaniem, władca zapadł na tajemnicza chorobę, a zaleceniem jego medyka było regularne picie wina w ramach kuracji i powrotu do zdrowia. Aby uniknąć negatywnych efektów spożywania alkoholu, w trakcie konsumował małe kanapeczki. Widząc same pozytywne strony takiego zabiegu, kazał kastylijskim restauratorom w swoich tawernach do każdego zamawianego wina i piwa serwować małe porcje jedzenia.

Zdaniem pragmatyków, którzy niechętnie wierzą w legendy, najbardziej prawdopodobna geneza powstania tapas wynikała z potrzeby zajadania czegoś między śniadaniem a obiadem, tak aby zachować siły do pracy. Dawniej panowała również powszechna opinia, że głód jest szybciej zaspokajany, gdy drobny posiłek popija się winem.

Wizytówka hiszpańskiej gastronomii

Będąc w Hiszpanii na każdym rogu znajdziemy bary i restauracje serwujące tapas. Nic w tym dziwnego, gdyż jest to wizytówka hiszpańskiej gastronomii, której pozazdrościć może jej niejeden obcokrajowiec. Przykładowymi przystawkami są: kanapeczki, plastry szynki jamón serrano lub ibérico, oliwki, wybór serów, mini krokieciki, ośmiorniczki, tortilla oraz bardziej wyszukane, nowatorskie dania.

Chociaż w przeszłości tapas były tylko przystawką, obecnie wiele restauracji serwuje tylko i wyłącznie tego rodzaju dania z tzw. „kuchni w miniaturze”. Kucharze, którzy zajmują się tworzeniem tapas proponują zarówno tradycyjne, jak i nowoczesne przekąski, w połączeniu ze składnikami z całego świata.

W wielu hiszpańskich miastach organizowane są także konkursy, w trakcie których bary i restauracje prześcigają się między sobą w wykonaniu najlepszej, najładniejszej i najsmaczniejszej przystawki. Co ciekawe, tapas podaje się nie tylko „na mieście”, ale także na spotkaniach biznesowych czy bankietach, tzw. „tapas meetings”.

Ir de tapas

Jedno jest pewne – tapas nie wolno jeść samemu! Można je konsumować na siedząco, na stojąco, w dużych lub małych ilościach, ale tylko i wyłącznie w towarzystwie. Do tapas baru idzie się całą grupą przyjaciół, a w przeciągu jednego wieczora można zmieniać restauracje wiele razy.

Hiszpanie są bardzo dumni z tego zwyczaju podtrzymywania kontaktów międzyludzkich. Wymyślili nawet na to specjalne określenie – „ir de tapas”. Zwyczaj ten traktują jak swego rodzaju rytuał, w którym obowiązuje też pewien kodeks: grupa znajomych udających się wspólnie na tapas nie może być ani za duża, ani za mała. Idealna liczba to czworo kompanów (minimum troje, a maksimum sześcioro), tak by wyjście nie było spotkaniem we dwoje, ale z drugiej strony żeby nie było zbyt tłoczno. Najważniejsze jest, by czuć się swobodnie, porozmawiać i nacieszyć się swoim towarzystwem.

Kolejna zasada „ir de tapas” mówi o tym, by nie zajadać się więcej niż dwoma porcjami w jednym miejscu. Należy zmieniać lokale szybko i zdecydowanie przechodzić z jednego do drugiego. Dzięki takiemu zabiegowi można lepiej cieszyć się wieczorem.

Zasada numer trzy: Każdy z uczestników małej fiesty powinien zapłacić za jedną rundkę, tak aby nie tracić cennego czasu i zawracać sobie głowy takimi banałami jak rozliczanie się między sobą.

Zgodnie z przedostatnią wytyczną – nie powinno się mieszać zbyt różnych smakołyków; trzeba wiedzieć, jak odpowiednio je łączyć. Równie ważna jest także pora jedzenia tapas: standardowo powinno się je spożywać między aperitifem a głównym posiłkiem. Jako że zwyczaj jadania kolacji w Hiszpanii to godz. 22.00, na przekąski można się umawiać mniej więcej o godzinie 20.00. Bardzo często się zdarza, że biesiadnicy nie mają już potem ochoty (i miejsca w brzuchu) na danie główne, w związku z czym nie należy ani siebie ani innych do niczego zmuszać. W końcu liczy się przede wszystkim przyjemność!

Ostatnia, a zarazem najważniejsza reguła: przy tapas nie wolno rozmawiać o rzeczach smutnych, złych i denerwujących! Przychodząc do tapas barów, najważniejsza jest przede wszystkim radość, która stanowi istotny element tego rytuału. Jeśli nie jesteście przekonani do tej zasady, być może bardziej przekonująca będzie treść napisu, który widnieje przy wejściu do jednej z hiszpańskich tawern: „Nie przynoś w to miejsce trosk ani problemów. Zostaw je w domu! A jeśli się zapomnisz i weźmiesz je ze sobą, wyjdź, popatrz w niebo i wejdź ponownie, zostawiwszy je za drzwiami. To miejsce dla radości i przyjaźni, dlatego zabrania się pobytu w nim osobom, które nie respektują tej zasady”.

Na koniec warto dodać, że według tradycji tapas powinno się spożywać na stojąco. Wiąże się z tym oczywiście kolejna legenda: w dawnych czasach miłośnicy corridy spotykali się w barach między przerwami w pojedynkach, by przegryzając coś, porozmawiać o tym, co dzieje się na arenie. Takie rozwiązanie ma również zastosowanie praktyczne: dzięki temu bez problemu można rozmawiać z dużą ilością znajomych w mniej formalny sposób. Jak to mówią: co kraj, to obyczaj!

Odkrywaj, smakuj i eksperymentuj

Tapas to tradycja przenikająca się z kulinarną inwencją. To symbol stylu życia: przyjemność jedzenia i picia w dobrym towarzystwie, odkrywanie nowych miejsc, ludzi i smaków, relaks i radość ze wspólnego biesiadowania. W Andaluzji do dnia dzisiejszego utrzymuje się zwyczaj, że do każdego zamawianego alkoholu tapas są dodawane gratis.

Które tapas warto spróbować, będąc w Hiszpanii? Każdy region ma swoje własne, unikalne przekąski, dlatego też warto próbować i odkrywać nowe smaki na własną rękę. Wśród tych najbardziej popularnych i polecanych znajdziecie natomiast: mariscos (owoce morza), aceitunas (oliwki marynowane), tortilla de patatas, rabo de toro (mięso z ogona byka), orejas (smażone ucho wołowe), chorizo (kiełbasa paprykowa), jamón serrano (wędzona szynka wieprzowa) oraz patatas bravas (smażone kawałki ziemniaków), które najlepiej smakują z sosem salsa brava.

dinnerinspanish-netfot. biuroimago.blog.pl

Tapas – kulturowa wizytówka Hiszpanii

Chinkali, chaczapuri i inne churchele, czyli odkrywając gruzińskie smaki

To, co najbardziej urzekło mnie w Gruzji, to z całą pewnością jedzenie. Na samo wspomnienie aż cieknie mi ślinka. Mimo to mój (jak się okazało – delikatny) żołądek nie był w stanie znieść tyle pyszności na raz i po powrocie do Polski bardzo cierpiałam. Przyczyny mogą być dwie: albo za dużo dobrego na raz próbowałam, albo po takiej kulinarnej rozpuście polskie jedzenie było po prostu nie do przetrawienia 🙂

IMG_0360

Na gruzińskich stołach królują potrawy składające się głównie z mąki, serów, ziemniaków, kukurydzy, bakłażanów i ogromnych ilości kolendry. Ja na szczęście jestem fanką kolendry, ale wszyscy ci, którzy nie są jej zwolennikami, mogą nie zasmakować w tamtejszych potrawach. Oczywiście jednym z głównych składników jest mięso: wołowina, wieprzowina, baranina. No i oczywiście wino, które leje się hektolitrami.

Zależnie od regionu, każda potrawa przyrządzana jest na swój sposób i inaczej smakuje. Niekiedy nawet taka sama nazwa potrawy serwowanej w Adżarii, może oznaczać zupełnie co innego w Kachetii.

Niestety nie udało mi się spróbować wszystkich gruzińskich specjałów, nad czym bardzo ubolewam. Jednak na całe szczęście, w Warszawie funkcjonuje dużo gruzińskich restauracji, dlatego będę miała namiastkę tego, co moje podniebienie zaznało w Gruzji. Mam cichą nadzieję, że jeszcze będę miała okazję odbyć kulinarną podróż po tym kraju i poznać inne specjały 🙂

Chinkali

Te niepozorne pierożki o charakterystycznym kształcie „sakiewek”, z pogrubioną końcówką skrywają niesamowite wnętrze. Zazwyczaj serwowane są mięsem mielonym (wołowym lub wieprzowym), cebulą oraz ze sporą ilością aromatycznej kolendry. Co więcej, całość zatopiona jest w pysznym sosem-rosołem. Występują również w wersji wegetariańskiej z serem, grzybami czy warzywami. Ja osobiście uzależniłam się od tego gruzińskiego specjału do tego stopnia, że jadłam go każdego dnia w ogromnych ilościach. Po prostu niebo w gębie.

Oczywiście chinkali je się w odpowiedni sposób. Profanacją jeść je sztućcami, jednak jako nieobyta turystka z odległej Polski, początkowo posługiwałam się właśnie nożem i widelcem. Sztuką jest złapać odpowiednio sakiewkę, najpierw wyssać rosół, a dopiero potem spożyć pieroga z całą zawartością. Trzeba być ostrożnym, gdyż pierożki są gorące i mogą poparzyć dłonie. Dlatego warto odczekać chwilę aż ostygną. Konsumowanie chinkali w taki sposób jest kwestią wprawy 🙂

IMG_0309

20150912_121148

Chaczapuri

Jest to najpopularniejsze danie kuchni Gruzińskiej. Co prawda brzmi bardzo egzotycznie, ale z egzotyką nie ma nic wspólnego. Chaczapuri to nic innego jak zapiekany placek (skład: mąka, drożdże, jajko, woda/mleko, szczypta soli), który w środku ma słony ser. Zazwyczaj podawany jest w formie okrągłego placka wielkości średniej pizzy i występuje pod kilkoma postaciami: wspomniany już z serem w środku, podwójnym serem (w środku i na wierzchu) oraz podłużne w formie łódki z dodatkowym składnikiem – jajkiem.

Jeśli chodzi o moje doświadczenia z tym gruzińskim rarytasem, to przy pierwszym kęsie o mało się nie zakrztusiłam z obrzydzenia 🙂 Wszystko za sprawą słonego sera, które dosłownie wypaliło moje gardło. Jednak po chwili namysłu doszłam do wniosku, że skoro jestem w Gruzji, to nie ma możliwości żebym nie zasmakowała się w lokalnej kuchni. Małymi kroczkami zaczęłam skubać placek, aż w końcu przy ostatnim kęsie jadłam, aż mi się uszy trzęsły 🙂 Jednak najlepsze chaczapuri, które miałam okazję konsumować było przyrządzone przez gospodynię, u której mieszkaliśmy. Pani była tak uprzejma, że pokazała nam krok po kroku, w jaki sposób zrobić placek. Zapewne niejednokrotnie wykorzystam jej porady 🙂

IMG_0348

Kupati

To nic innego jak rodzaj gruzińskiej kiełbasy. Nadziewane są drobno posiekaną wieprzowiną, wołowiną i baraniną, przeplataną papryką i berberysem (rodzaj krzewu). Nie jestem fanką kiełbas, ale ta „potrawa” została polecona przez naszego lokalnego przewodnika, więc nie miałam wyboru i musiałam spróbować. W moim odczuciu nie ma się czym zachwycać – kiełbasa jak każda inna.

p1080066fot. artsofadventure.com

Odżakhuri

Jest to rodzaj gruzińskiej zapiekanki, w skład której wchodzą ziemniaki, mięso oraz warzywa. Wydaje się niezbyt skomplikowanym daniem, ale w rzeczywistości trzeba się trochę nad nim napracować. Mięso (zazwyczaj wieprzowe lub cielęce) marynowane jest w zalewie z białego wina, octu winnego, przypraw (liść laurowy, kolendra, sól/pieprz/papryka), suszonych pomidorów, cebuli i śmietany. Następnie tak przygotowane mięso podsmaża się, również pokrojone w łódeczki ziemniaki przyrumienia się na patelni. Wszystko układa się w warstwy w glinianych płaskich naczyniach, przekłada krążkami cebuli i zapieka w piecu. Palce lizać!

DSC_6592-blog1-e1407396303909fot. exploration.com.pl

Chleb

Gruziński chleb, to najlepszy chleb jaki kiedykolwiek jadłam. Zero sztucznych składników, zero chemii, same świeże produkty. Miękki, chrupiący i jeszcze ciepły, o kształcie łódki, pakowany w miejscowe gazety. Pycha!

11380878_841667755928020_1398968093_n
fot. gdzienaweekend.pl

Churczele

Mój pierwszy kontakt z tym (niepozornie wyglądającym) dziwactwem nie był najlepszy. Wiszące na straganach bliżej niezidentyfikowane COŚ wyglądało jak kiełbasy albo jakieś wyroby z wosku. Jak się okazało, jest to rodzaj gruzińskiej słodkiej przekąski. Churchele to nic innego jak nawleczone na nitkę orzechy (np. laskowe czy włoskie), oblane zagęszczonym sokiem z winogron lub karmelem, a następnie ususzone. Nie wyglądają apetycznie, za to nadrabiają smakiem.

????????????????????????????????????

Tklapi

Kolejna egzotyczna nazwa, równie egzotycznej przekąski. Są to rozwałkowane albo sprasowane owoce. Wybór jest ogromny, gdyż wykonane są z żurawiny, winogron, jabłek czy derenia. Mus wylewa się na jakąś płaską powierzchnię, wałkuje i zostawia przez tydzień na słońcu. Później traktuje mąką, żeby się nie kruszyły i gotowe. Ciekawa konsystencja i smak.

tklapifot. smakolykialergika.pl

Lemoniady

No cóż… Będąc w Gruzji trzeba spróbować tamtejszych napojów gazowanych. Mi nie posmakował tamtejszy trunek, mimo różnorodności smaków: winogronowe, anyżowe, brzoskwiniowe, jabłkowe czy waniliowe. Jak dla mnie to były sztuczne i zdecydowanie za słodkie.

IMG_0346

Wino

Dopełnieniem gruzińskiej uczty jest doskonałe lokalne wino. Do wyboru są białe i czerwone wytrawne, spośród których każdy znajdzie coś dla siebie. Oczywiście najlepsze są te domowe, ale również wina pochodzące z masowej produkcji również są znakomite. W tym momencie warto by było wspomnieć o gruzińskiej tradycji wznoszenia toastów, ale o tym napiszę w osobnym poście 🙂

IMG_0650

Wszystkie zdjęcia umieszczone w tym poście są moją własnością, chyba że zaznaczono inaczej. Kopiowanie i używanie bez mojej zgody jest zabronione.