Tony Kososki „Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę”

0005K3AK37PYQSSK-C116-F4Tony Kososki, a właściwie Przemek Śleziak, to 23-letni student, który zrealizował swoje szalone marzenie: autostopem przejechał Brazylię, Peru i Boliwię.

W debiutanckiej książce „Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę” opisuje swoją szesnastomiesięczną podróż, w której poznał nie tylko tamtejszą kulturę, ale także spotkał na swojej drodze wielu niezwykłych ludzi.

Swoją podróż rozpoczął od spełnienia jednego z marzeń: być uczestnikiem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, które miały miejsce w roku 2014 w Brazylii. Dzięki swojemu uporowi, FIFA wybrała go na wolontariusza mundialu w Rio de Janeiro. Przebywając w Mieście Boga, pragnął poznać każdy zakamarek tego miejsca. Nie zważając na wszelkie niebezpieczeństwa, Tony odkrył nie tylko te miejsca, o których piszą przewodniki, ale także „zapuścił” się do dzielnicy biedy i nędzy, czyli „słynnych” brazylijskich faveli. Mimo wielu ostrzeżeń ze strony znajomych oraz samych mieszkańców miasta, młody podróżnik pragnął poznać i zrozumieć rozwarstwienie społeczne, które podzieliło ten kraj. Dzięki temu doświadczeniu, Tony jeszcze bardziej zapragnął bardziej poznać ten niezwykły kontynent.

Zwiedzanie i imprezowanie w favelach to nie jedyny szalony pomysł Tony’ego. W swoja dalszą podróż do Boliwii i Peru postanowił wyruszyć… autostopem. Mimo, że miejscowi uważali, że nie jest to możliwe, polskiemu podróżnikowi udało się tego dokonać. Przebył 70 000 km autostopem, nie płacąc przy tym żadnego sola czy boliviano. Planował spędzić jedynie dwa miesiące w Ameryce Południowej, jednak został tam na 16 miesięcy. W tym czasie między innymi poznaje realia życia górników w Potosí i typowej boliwijskiej rodziny. W roli przewodnika dociera na największe solnisko świata – Salar de Uyuni, później trafia do amazońskiej dżungli, gdzie przypadkowo spotyka szamana i wraz z nim eksperymentuje z ayahuascą. Kolejnym punktem jego podróży jest Jezioro Titicaca, by przyjrzeć się Indianom żyjącym na wyspach z trzciny. Najważniejszym punktem podróży było jednak Machu Picchu i Święta Dolina Inków w Andach. Ostatnim przystankiem było to położone w Amazonii Iquitos, do którego dociera łodzią jako jeden z członków załogi.

Przyznam szczerze, że wielki szacunek dla tego chłopaka. To, co udało mu się dokonać w tak młodym wieku, jest nie tylko szalone, ale także godne uznania. Poza tym, Tony jest w czepku urodzony. Jak sam pisze, wcześniej nie wyobrażał sobie podróży autostopem nawet na trasie Warszawa-Gdańsk. Tymczasem w taki właśnie sposób przemierzył kawał Ameryki Południowej, przy tym śpiąc w namiocie gdzie tylko się da. I nic mu się nie stało, do Polski wrócił cały i zdrowy. Nigdy nie został okradziony, pobity, nikt mu nie groził ani nie przystawił noża do gardła. Trzeba przyznać, że nie zawsze zdawał sobie sprawę z zagrożenia, mimo iż dostawał liczne ostrzeżenia. Czasem celowo robił coś lekkomyślnego, jak np. pójście na imprezę do brazylijskiej faveli. Innym jego szalonym pomysłem było pisanie pracy inżynierskiej w trakcie pobytu w Ameryce Południowej. A wiązało się to nie tylko z niedogodnościami związanymi nie tylko z podróżą czy noclegiem, ale przede wszystkim z dostępem do Internetu, a to nie zawsze było możliwe…

„Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę” to nie tylko dziennik jego podróży. W swojej książce autor wspomina również zabawne historie z życia wzięte, np. przebieg zatrucia pokarmowego, czy stan ciała i umysłu po zażyciu ayahuasci. Mimo debiutu pisarskiego i młodego wieku, książka jest rewelacyjna. Napisana jest prostym językiem i czyta się ją nie tylko szybko, ale i przyjemnie. Dzięki tym zabawnym sytuacjom, przez cały czas na twarzy miałam uśmiech. Czekam na kolejne relacje z jego szalonych podróży.

 

http://dlalejdis.pl/artykuly/nie_kazdy_brazylijczyk_tanczy_sambe_recenzja

Reklamy

2 thoughts on “Tony Kososki „Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę”

  1. Książka do ręki wpadła mi przypadkowo – spieszyłam się, więc sięgnęłam po książkę, która miała ciekawą okładkę, a jej wydanie było na tyle lekkie aby móc zabierać ją w codzienną podróż autobusem. Jakie było moje zdziwienie jak się okazało, że autor pochodzi z tego samego miasta, tj. Gdańska i studiował na tej samej uczelni, tj. Politechnice Gdańskiej – za to autor dostał pierwszego wielkiego plusa 😉 Książkę czyta się lekko i przyjemnie, a przy tym poznajemy prawdziwy świat widziany oczami zwykłego podróżnika. Gorąco polecam!

  2. Pingback: Tony Kososki „Widzieć więcej” | Kobieca Intuicja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s