Chinkali, chaczapuri i inne churchele, czyli odkrywając gruzińskie smaki

To, co najbardziej urzekło mnie w Gruzji, to z całą pewnością jedzenie. Na samo wspomnienie aż cieknie mi ślinka. Mimo to mój (jak się okazało – delikatny) żołądek nie był w stanie znieść tyle pyszności na raz i po powrocie do Polski bardzo cierpiałam. Przyczyny mogą być dwie: albo za dużo dobrego na raz próbowałam, albo po takiej kulinarnej rozpuście polskie jedzenie było po prostu nie do przetrawienia 🙂

IMG_0360

Na gruzińskich stołach królują potrawy składające się głównie z mąki, serów, ziemniaków, kukurydzy, bakłażanów i ogromnych ilości kolendry. Ja na szczęście jestem fanką kolendry, ale wszyscy ci, którzy nie są jej zwolennikami, mogą nie zasmakować w tamtejszych potrawach. Oczywiście jednym z głównych składników jest mięso: wołowina, wieprzowina, baranina. No i oczywiście wino, które leje się hektolitrami.

Zależnie od regionu, każda potrawa przyrządzana jest na swój sposób i inaczej smakuje. Niekiedy nawet taka sama nazwa potrawy serwowanej w Adżarii, może oznaczać zupełnie co innego w Kachetii.

Niestety nie udało mi się spróbować wszystkich gruzińskich specjałów, nad czym bardzo ubolewam. Jednak na całe szczęście, w Warszawie funkcjonuje dużo gruzińskich restauracji, dlatego będę miała namiastkę tego, co moje podniebienie zaznało w Gruzji. Mam cichą nadzieję, że jeszcze będę miała okazję odbyć kulinarną podróż po tym kraju i poznać inne specjały 🙂

Chinkali

Te niepozorne pierożki o charakterystycznym kształcie „sakiewek”, z pogrubioną końcówką skrywają niesamowite wnętrze. Zazwyczaj serwowane są mięsem mielonym (wołowym lub wieprzowym), cebulą oraz ze sporą ilością aromatycznej kolendry. Co więcej, całość zatopiona jest w pysznym sosem-rosołem. Występują również w wersji wegetariańskiej z serem, grzybami czy warzywami. Ja osobiście uzależniłam się od tego gruzińskiego specjału do tego stopnia, że jadłam go każdego dnia w ogromnych ilościach. Po prostu niebo w gębie.

Oczywiście chinkali je się w odpowiedni sposób. Profanacją jeść je sztućcami, jednak jako nieobyta turystka z odległej Polski, początkowo posługiwałam się właśnie nożem i widelcem. Sztuką jest złapać odpowiednio sakiewkę, najpierw wyssać rosół, a dopiero potem spożyć pieroga z całą zawartością. Trzeba być ostrożnym, gdyż pierożki są gorące i mogą poparzyć dłonie. Dlatego warto odczekać chwilę aż ostygną. Konsumowanie chinkali w taki sposób jest kwestią wprawy 🙂

IMG_0309

20150912_121148

Chaczapuri

Jest to najpopularniejsze danie kuchni Gruzińskiej. Co prawda brzmi bardzo egzotycznie, ale z egzotyką nie ma nic wspólnego. Chaczapuri to nic innego jak zapiekany placek (skład: mąka, drożdże, jajko, woda/mleko, szczypta soli), który w środku ma słony ser. Zazwyczaj podawany jest w formie okrągłego placka wielkości średniej pizzy i występuje pod kilkoma postaciami: wspomniany już z serem w środku, podwójnym serem (w środku i na wierzchu) oraz podłużne w formie łódki z dodatkowym składnikiem – jajkiem.

Jeśli chodzi o moje doświadczenia z tym gruzińskim rarytasem, to przy pierwszym kęsie o mało się nie zakrztusiłam z obrzydzenia 🙂 Wszystko za sprawą słonego sera, które dosłownie wypaliło moje gardło. Jednak po chwili namysłu doszłam do wniosku, że skoro jestem w Gruzji, to nie ma możliwości żebym nie zasmakowała się w lokalnej kuchni. Małymi kroczkami zaczęłam skubać placek, aż w końcu przy ostatnim kęsie jadłam, aż mi się uszy trzęsły 🙂 Jednak najlepsze chaczapuri, które miałam okazję konsumować było przyrządzone przez gospodynię, u której mieszkaliśmy. Pani była tak uprzejma, że pokazała nam krok po kroku, w jaki sposób zrobić placek. Zapewne niejednokrotnie wykorzystam jej porady 🙂

IMG_0348

Kupati

To nic innego jak rodzaj gruzińskiej kiełbasy. Nadziewane są drobno posiekaną wieprzowiną, wołowiną i baraniną, przeplataną papryką i berberysem (rodzaj krzewu). Nie jestem fanką kiełbas, ale ta „potrawa” została polecona przez naszego lokalnego przewodnika, więc nie miałam wyboru i musiałam spróbować. W moim odczuciu nie ma się czym zachwycać – kiełbasa jak każda inna.

p1080066fot. artsofadventure.com

Odżakhuri

Jest to rodzaj gruzińskiej zapiekanki, w skład której wchodzą ziemniaki, mięso oraz warzywa. Wydaje się niezbyt skomplikowanym daniem, ale w rzeczywistości trzeba się trochę nad nim napracować. Mięso (zazwyczaj wieprzowe lub cielęce) marynowane jest w zalewie z białego wina, octu winnego, przypraw (liść laurowy, kolendra, sól/pieprz/papryka), suszonych pomidorów, cebuli i śmietany. Następnie tak przygotowane mięso podsmaża się, również pokrojone w łódeczki ziemniaki przyrumienia się na patelni. Wszystko układa się w warstwy w glinianych płaskich naczyniach, przekłada krążkami cebuli i zapieka w piecu. Palce lizać!

DSC_6592-blog1-e1407396303909fot. exploration.com.pl

Chleb

Gruziński chleb, to najlepszy chleb jaki kiedykolwiek jadłam. Zero sztucznych składników, zero chemii, same świeże produkty. Miękki, chrupiący i jeszcze ciepły, o kształcie łódki, pakowany w miejscowe gazety. Pycha!

11380878_841667755928020_1398968093_n
fot. gdzienaweekend.pl

Churczele

Mój pierwszy kontakt z tym (niepozornie wyglądającym) dziwactwem nie był najlepszy. Wiszące na straganach bliżej niezidentyfikowane COŚ wyglądało jak kiełbasy albo jakieś wyroby z wosku. Jak się okazało, jest to rodzaj gruzińskiej słodkiej przekąski. Churchele to nic innego jak nawleczone na nitkę orzechy (np. laskowe czy włoskie), oblane zagęszczonym sokiem z winogron lub karmelem, a następnie ususzone. Nie wyglądają apetycznie, za to nadrabiają smakiem.

????????????????????????????????????

Tklapi

Kolejna egzotyczna nazwa, równie egzotycznej przekąski. Są to rozwałkowane albo sprasowane owoce. Wybór jest ogromny, gdyż wykonane są z żurawiny, winogron, jabłek czy derenia. Mus wylewa się na jakąś płaską powierzchnię, wałkuje i zostawia przez tydzień na słońcu. Później traktuje mąką, żeby się nie kruszyły i gotowe. Ciekawa konsystencja i smak.

tklapifot. smakolykialergika.pl

Lemoniady

No cóż… Będąc w Gruzji trzeba spróbować tamtejszych napojów gazowanych. Mi nie posmakował tamtejszy trunek, mimo różnorodności smaków: winogronowe, anyżowe, brzoskwiniowe, jabłkowe czy waniliowe. Jak dla mnie to były sztuczne i zdecydowanie za słodkie.

IMG_0346

Wino

Dopełnieniem gruzińskiej uczty jest doskonałe lokalne wino. Do wyboru są białe i czerwone wytrawne, spośród których każdy znajdzie coś dla siebie. Oczywiście najlepsze są te domowe, ale również wina pochodzące z masowej produkcji również są znakomite. W tym momencie warto by było wspomnieć o gruzińskiej tradycji wznoszenia toastów, ale o tym napiszę w osobnym poście 🙂

IMG_0650

Wszystkie zdjęcia umieszczone w tym poście są moją własnością, chyba że zaznaczono inaczej. Kopiowanie i używanie bez mojej zgody jest zabronione.

Reklamy

4 thoughts on “Chinkali, chaczapuri i inne churchele, czyli odkrywając gruzińskie smaki

  1. O tklapi nigdy nawet nie słyszałam, chętnie bym tego spróbowala. Za to churchele uwielbiam! Przywiózł mi je kiedyś znajomy ze swojej podróży, rzeczywiście dziwnie wyglądają 😉 Z kuchnią gruzińską nie miałam zbyt wiele do czynienia – niby wybraliśmy się kiedyś do gruzińskiej restauracji w Warszawie, ale nie wiem na ile rzeczywiście te dania odpowiadały prawdziwym gruzińskim smakom. Kiedyś trzeba będzie wreszcie się do Gruzji wybrać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s